Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1165 postów 19570 komentarzy

BEZ SMAKU

Katogoria - Iza Rostworowska. Crux sancta sit mihi lux / Non draco sit mihi dux Vade retro satana / Numquam suade mihi vana Sunt mala quae libas / Ipse venena bibas

Dobra robota

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

I niech się tutejsi aktywiści i działacze zastanowią nad swoimi metodami rodem z Marksa. Dały kiedyś owoce?

Marcin Jakimowicz

O wiele mocniej niż pobożne tupanie nogami działa promowanie dobra. Widziałem to nie raz.

Dlaczego tym razem nie manifestowałem dyniowstrętu? Nie narzekałem, nie tropiłem, nie prowadziłem świętej wojny? Bo od lat jestem przekonany o tym, że o wiele mocniej niż pobożne tupanie nogami działa promowanie dobra. Ma ono o wiele większą siłę rażenia. Dwa przykłady związane z pływającą kliniką aborcyjną Langenort.

Scena pierwsza. Holenderski statek przybija w 2003 roku do portu we Władysławowie. Przypadkowo (?!) trafia na chwilę, gdy zebrany na Dniach Morza tłum rybaków modli się na Mszy. Polskie media przez cały dzień pokazują migawki: zaciśnięte pięści, agresywne hasła Młodzieży Wszechpolskiej, przepychanki. Jatka.

Drugi obrazek. Ten sam statek wpływa do jednego z irlandzkich portów. Na brzegu nie widać demonstrującej młodzieżówki ani agresywnych grup skinheadów, lecz… tłum matek z małymi dziećmi na rękach. Bawią się, biegają, krzyczą. Medialne zderzenie pływającej kliniki aborcyjnej z bawiącymi się na wybrzeżu maluchami działa jak trzęsienie ziemi. Dlaczego? Bo pokazuje kontrast: życie-śmierć. Dobrem odpowiada na zło.

Wiem, że pytanie, o to, czy protestować, czy nie jest idiotyczne i brzmi jak rozstrzyganie zagadnienia „czy myć ręce czy nogi?”. Chodzi mi jedynie o stawianie akcentów.

Słyszałem kiedyś anegdotę: W czasie kazania proboszcz zaczyna biadolić: „W innych parafiach ludzie są hojni i chętnie łożą na swój kościół. A u nas? Na dnie koszyka zawsze znajduję same drobne. Myślicie, że można coś za to opłacić?”. W sąsiedniej parafii kazanie rozpoczyna uśmiechnięty ksiądz: „Kochani, co chwilka słyszę, że w innych parafiach w koszykach znajdują jakiś bilonowy drobiazg. A u nas? Zawsze mnóstwo banknotów. Mam naprawdę wyjątkowych parafian! Chciałem wam serdecznie podziękować...”.

Jak sądzicie, który z proboszczów zebrał większą ofiarę?

http://gosc.pl/doc/2234134.Dobra-robota

PRZECZYTAJ TAKŻE

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej