Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1165 postów 19457 komentarzy

BEZ SMAKU

Katogoria - Iza Rostworowska. Crux sancta sit mihi lux / Non draco sit mihi dux Vade retro satana / Numquam suade mihi vana Sunt mala quae libas / Ipse venena bibas

Arcybiskup Wielgus-kogo straciliśmy przez głupotę.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

XX wiek zajmował się głównie niszczeniem Kościoła i dożynaniem potomków katolickiej inteligencji, która była głową tej cywilizacji, przejmowano jej majątek we wszystkich stanach, włącznie z chłopami, niszczono  jej historię i tradycję. Wszędzie, na całym świecie. Czyniono to cywilizacyjne samobójstwo  dla władzy i dzieła dokonano. O szalonych, barbarzyńskich oprawcach zmilczę, bo nie warci są słowa. Ta cywilizacja już nie żyje, lada moment kryzys dopełni dzieła zniszczenia. W tym dziwnym czasie mamy dwa cele. Jeden to przetrwanie, drugim jest przygotowanie się do budowy cywilizacji miłości, co nam przepowiedział JPII.

Potrzeba nam do tego ludzi wielkiego formatu, a zostało ich bardzo niewielu. Przecież wiemy, że bez nich nic nam się nie uda.

Chcę tu przypomnieć osobę arcybiskupa Wielgusa, by pokazać jakiego formatu jednostki odsuwa się bezmyślnie, a może celowo od służby narodowi, mnożąc niepowetowane straty. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że abp. Wielgus to osoba na miarę kard. Wyszyńskiego. Gdyby wtedy to się nie stało, jest wielkie prawdopodobieństwo, że dziś nie mielibyśmy u władzy PO.

[podkreślam tu, że dziennikarskie sądy nad  Kościołem uważam, za skandaliczne. "Za równo świnia z pastuchem"]

dr Jadwiga Michalczyk

Co dla KUL zrobił arcybiskup Stanisław Wielgus?

Jesteśmy świadkami tego, jak łatwo można przekroczyć granicę między "Hosanna!" a "Ukrzyżuj!" W tym kontekście brzmią w moich uszach słowa wypowiedziane w warszawskiej archikatedrze przez Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, tuż przed jego aresztowaniem: "Gdy będę w więzieniu, a powiedzą Wam, że Prymas zdradził sprawy Boże - nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas ma nieczyste ręce - nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas stchórzył - nie wierzcie. Gdy będą mówili, że Prymas działa przeciwko Narodowi i własnej Ojczyźnie - nie wierzcie. Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej[1]."
Należę do tych, którzy znają ks. abp. Stanisława Wielgusa nie tylko z zapisków tajnych służb. W okresie 1991-2000 redagowałam "Przegląd Uniwersytecki" i byłam kierownikiem Ośrodka Informacji KUL. Miałam zaszczyt zaliczać się do tych, którzy byli jego współpracownikami i w codziennej pracy mogli go poznać jako przełożonego, kapłana oraz człowieka. Są też tomy jego książek i setki artykułów. Są inni, którzy z nim współpracowali i których on kształtował. Dlatego wprost wyrywają się słowa: Gdy mówią, że arcybiskup Stanisław Wielgus "zdradził sprawy Boże - nie wierzcie". To "nie wierzcie" chciałoby się wielokrotnie powtórzyć i powiedzieć: spójrzcie na dzieło jego życia, również to, które jest zapisane w sercach tych ludzi, którzy z nim się zetknęli i wspólnie służyli "Bogu i Ojczyźnie".
W moim sercu i pamięci zapisane jest wiele. Spójrzmy jednak na tę część, która nosi nazwę rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Objęcie funkcji rektora uniwersytetu poprzedzone być musi latami studiów, pracy naukowej prowadzącej do uzyskania stopni naukowych, a później tytułu naukowego. Najważniejszy jest jednak akt wyboru. Wybiera się najlepszego. Taki wybór padł na ks. Stanisława Wielgusa 18 maja 1989 roku. Miał wtedy 50 lat. Po trzyletniej kadencji, 16 maja 1992 r., ponownie został wybrany, a później jeszcze raz 18 maja 1995 roku. Przed kolejnym wyborem, w 1998 r., uchroniła go jego stanowcza decyzja o zakończeniu posługi rektorskiej. W rezultacie był to zatem dziewięcioletni rektorat (1989-1998), który jest oceniany jako okres historycznego przełomu i wielkich inwestycji.
Początek rektoratu ks. abp. S. Wielgusa przypadł na trudny czas, kiedy to po 4 czerwca 1989 r. szybko następowały zmiany polityczne, które stawiały KUL w zupełnie odmiennej sytuacji niż funkcjonował wcześniej. Wyraziście uwidoczniły się dotkliwe skutki prawie półwiekowej dyskryminacji komunistycznej, od których zadrżały posady KUL i nawet pojawiały się wątpliwości co do przyszłości tej uczelni. Nowy rektor nie załamał się. Swym potężnym umysłem ocenił sytuację i podjął systemowe zadania, by zapewnić byt ekonomiczny i wyprowadzić uniwersytet na proste drogi rozwoju. Czynił to spokojnie, konsekwentnie zmierzając do celu, by KUL był postrzegany jako niezbędna instytucja w budowaniu społeczeństwa zdolnego do sprostania wyzwaniom przyszłości.
Kierunki działań były różne. Ksiądz Rektor włączał się we wszystkie i czuwał na całością prac. Widzieliśmy, jak pracuje od świtu do nocy, a następnego dnia rano przynosi nowy projekt lub materiał. Był wszędzie i podejmował największy trud, gdy istniała potrzeba zabiegania o sprawy uniwersytetu. Z podziwem patrzyliśmy na to wszystko, co robił. I byliśmy dumni, gdy widzieliśmy, jak reprezentuje uniwersytet w kraju i za granicą. Wzbudzał powszechny szacunek i uznanie u wszystkich, z którymi się spotyka, którzy zabiegają o spotkanie z nim. Cieszyliśmy się, że jest wysoko ceniony w środowisku naukowym i z estymą podchodzą do niego rektorzy innych uczelni.
Pozycja naszego rektora była tak mocna, że w razie medialnego lub innego publicznego ataku można było liczyć na obronę ze strony innych rektorów. Wtedy o krzywdzie naszej społeczności musieli wiedzieć wszyscy. Najbardziej wiarygodną drogą było rozesłanie wiadomości do wszystkich uczelni. Tak było np. na początku lipca 1995 r., gdy jedna z pań posłanek powiedziała w Sejmie, że KUL nie informuje o dotacji państwowej. Kilkustronicowy raport o sytuacji w KUL był zrobiony natychmiast, fałsz zdementowany, a rektorzy wszystkich polskich szkół wyższych mieli wiadomości z pierwszej ręki. I to uznawali za wiarygodne źródło informacji.
Szczegółowych przykładów troski o dobro uniwersytetu można byłoby podać wiele. Ogólnie trzeba stwierdzić, że nieustannie czuwał, by nasz uniwersytet rozwijał się i umacniał swoją pozycję w środowisku naukowym i społecznym. Dlatego wszelkie ataki bardzo boleśnie przeżywał i starał się zapobiegać przykrym incydentom. Silnie w mej pamięci utkwiła reakcja rektora na wiadomość o przygotowywanej demonstracji przeciwko KUL. Choć miało to być w dzień wolny od pracy, potrafiliśmy się zorganizować i każdy trwał na swoim stanowisku, by nie dopuścić do przykrych zdarzeń. Na szczęście prowokatorzy nie spełnili swoich gróźb. A my mogliśmy poznać szczere zabiegi księdza rektora o przyszłość uniwersytetu. Rektor był z nami. My z rektorem. Był dla nas jak ojciec i brat.
Skuteczność działań rektora była wyraziście widoczna. Te działania dotyczyły unormowań prawnych, bazy materialnej, rozwoju dydaktyki i prac badawczych oraz relacji ze środowiskiem. Interesujące wydaje się poznanie szczegółów, gdyż osoby od niedawna związane z KUL nie są świadome skokowego rozwoju uniwersytetu za czasów rektoratu ks. abp. S. Wielgusa. A ponieważ na koniec rektoratu ks. abp. S. Wielgusa zostało przygotowane dość wnikliwe sprawozdanie, jest więc podstawa do zaprezentowania niektórych faktów, zaczerpniętych wprost z tego sprawozdania.

Unormowanie prawne
W nowej sytuacji społeczno-politycznej zaistniała konieczność unormowania statusu prawnego naszego uniwersytetu.
1. Podczas opracowywania ustaw normujących sprawy szkolnictwa wyższego wiele zabiegów czynił ksiądz rektor, aby te akty prawne uwzględniały sytuację KUL. Efektem były zapisy w Ustawie o szkolnictwie wyższym i Ustawie o tytule naukowym i stopniach naukowych z dnia 12.09.1990 r., akcentujące autonomiczność Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
2. Utrzymanie uniwersytetu wymagało stałej dotacji państwowej. Została ona zapewniona przyjęciem ustawy z dnia 14.06.1991 r., na mocy której: "Katolicki Uniwersytet Lubelski otrzymuje dotacje i inne środki z budżetu państwa na zasadach określonych dla uczelni państwowych, z wyłączeniem dotacji na inwestycje budowlane".
3. Opracowany został nowy Statut Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zatwierdzony w czerwcu 1991 r. przez ministra edukacji narodowej, a w styczniu 1992 r. przez Stolicę Apostolską. Stolica Apostolska ponownie zatwierdziła Statut KUL w październiku 1997 roku.
Można powiedzieć, że podczas rektoratu ks. abp. S. Wielgusa sytuacja prawna Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego została ujęta w normy prawne i uniwersytet mógł dalej normalnie funkcjonować.

Baza materialna
Najbardziej ewidentne były działania zmierzające do budowy bazy materialnej. Dotyczą one różnych kategorii, a ich efekty są przejrzyście widoczne. Chodzi tu przede wszystkim o:
1. Odzyskanie utraconych wcześniej dóbr KUL.
2. Prowadzenie inwestycji budowlanych.
3. Tworzenie nowoczesnego "warsztatu" badawczego.
Przyjrzyjmy się tym aspektom.

1. Odzyskanie utraconych wcześniej dóbr KUL
W czasie rektoratu ks. abp. S. Wielgusa pojawiła się prawna możliwość rewindykacji dóbr KUL. Stworzyła ją Ustawa o stosunku państwa do Kościoła katolickiego z dnia 17 maja 1989 roku. Dlatego 12 stycznia 1990 r. KUL wystąpił do Komisji Majątkowej Rządu i Episkopatu Polski z wnioskami o wszczęcie postępowania regulacyjnego mającego na celu przywrócenie własności upaństwowionych nieruchomości, które były uprzednio własnością KUL, między innymi Fundacji im. Anieli Hrabiny Potulickiej.
Negocjacje trwały długo. Na skutek zmian stanu prawnego nieruchomości będących przedmiotem rewindykacji nie było możliwe ich odzyskanie w dawnym kształcie. Niemniej faktem jest odzyskanie wielu dawnych dóbr KUL.
Przy tej sposobności uregulowano sprawę własności działki, na której usytuowana jest najważniejsza część uniwersytetu, czyli tzw. stary gmach, Kolegium Jana Pawła II, stołówka akademicka. Otóż w roku 1996, po zgromadzeniu materiału archiwalnego, został złożony wniosek do wojewody lubelskiego o stwierdzenie własności nieruchomości o powierzchni 2 ha 8917 m2, położonej w Lublinie przy Al. Racławickich 14, gdzie znajdują się obiekty uniwersytetu. Decyzją z 17 października 1997 r. wojewoda lubelski orzekł przejęcie z dniem 15 kwietnia 1996 r. z mocy prawa własności tej nieruchomości położonej pomiędzy ulicami Łopacińskiego, Radziszewskiego i Al. Racławickimi na rzecz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Oczywiście regulacja prawna wiązała się z założeniem ksiąg wieczystych, w których jako właściciel został wpisany Katolicki Uniwersytet Lubelski.

2. Inwestycje budowlane
Inwestycje budowlane były rozmaite. Rozwinięta została budowa Kolegium Jana Pawła II. Sama idea zrodziła się zaraz po wyborze ks. kard. Karola Wojtyły na papieża. Kolegium jest realizowane etapami. Najpierw wybudowano część hotelową dla dojeżdżających pracowników, gdzie z konieczności przez pewien czas były usytuowane także niektóre agendy uniwersytetu.
W latach 1987-1991 wybudowano gmach drukarni i Redakcji Wydawnictw KUL. Mieścił się tam powstały w 1989 r. Dział Wydawniczo-Poligraficzny. Obecnie od 2002 r. budynek jest użytkowany przez Wydział Matematyczno-Przyrodniczy.
Od października 1992 r. istnieje nowa stołówka akademicka, nowocześnie wyposażona. Największą inwestycją budowlaną jest gmach dydaktyczny Kolegium Jana Pawła II. 30 czerwca 1993 r. został wmurowany kamień węgielny poświęcony przez Ojca Świętego Jana Pawła II podczas jego pobytu w Lublinie. Już w 1997 r. 11-kondygnacyjny, liczący 45 m wysokości, o powierzchni ok. 20 tys. m2, nowocześnie urządzony gmach rozwiązał wiele problemów lokalowych.
W 1994 roku rozpoczęto budowę domu mieszkalnego dla pracowników przy ul. Konstantynów 1, a w 1995 r. budynek oddano do użytku.
Na odzyskanych terenach przy al. Kraśnickiej (Poczekajka) w 1995 r. rozpoczęto tworzenie, a w 1996 r. oddano do użytku zespół boisk sportowych i kortów tenisowych. Rozpoczęto także budowę hali sportowej, która już od kilku lat dobrze służy nie tylko studentom.
W 1992 r. zakupiono willę przy ul. Norwida, gdzie swą tymczasową siedzibę znalazły laboratoria dla kierunku ochrona środowiska. Prace przy budowie nowych laboratoriów chemicznych dla ochrony środowiska planowanego wówczas Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego rozpoczęto w 1995 r., a od połowy lutego 1998 r. w 3-kondygnacyjnym budynku o łącznej powierzchni około 1,8 tys. m2 prowadzone są zajęcia. Laboratoria są wyposażone w nowoczesną aparaturę i dają podstawę do rozwoju badań empirycznych w KUL. Jest to też ważny atut przy uzyskiwaniu akredytacji przyrodniczych kierunków studiów.
Można by wspomnieć o wielu innych przedsięwzięciach związanych z remontem lub rozbudową różnych obiektów uniwersyteckich, takich jak np.: Dworek Staropolski, Biblioteka Uniwersytecka czy inne obiekty.
Inwestowanie w bibliotekę wiązało się także z powiększaniem księgozbioru. W ciągu 9 lat powiększył się o około 116 tys. jednostek bibliotecznych. Ważnym też osiągnięciem było doprowadzenie do tego, by nasza biblioteka otrzymywała egzemplarze obowiązkowe wydawanych w Polsce książek. Dzieje się tak na mocy Rozporządzenia Ministra Kultury i Sztuki z dnia 6 marca 1997 r. Pośrednio świadczy ono też o pozycji naszej biblioteki w dziedzictwie kulturowym Polski.

3. Unowocześnienie "warsztatu" badawczego
Uniwersytet jest zakładem, w którym warsztat pracy jest osobliwy. Składają się na niego pomieszczenia i środki stanowiące wyposażenie: książki, komputery, aparatura badawcza oraz inne przedmioty i uwarunkowania pozwalające rozwijać pracę badawczą. Globalna rewolucja informacyjna była wtedy też wyzwaniem dla KUL. W 1989 r. - poza Ośrodkiem Obliczeniowym i wydawnictwem - komputerów w KUL nie było. Uniwersytet z tym sobie dobrze poradził. Już w 1991 r. uruchomiono procedury komputeryzacji uniwersytetu. W 1993 r. KUL został podłączony do internetu łączem stałym. Dalsze prace przebiegały lawinowo. Do uniwersytetu wprowadzane były najnowsze rozwiązania techniczne.
Niezależnie od komputeryzacji uniwersytetu była prowadzona komputeryzacja Biblioteki Uniwersyteckiej KUL. Prace zostały zapoczątkowane jesienią 1991 roku. Zainstalowano wówczas 5 pierwszych komputerów klasy PC. W 1992 r. zainstalowano w bibliotece pierwszy serwer "Nestor" i rozpoczęto budowę lokalnej sieci komputerowej. Po skomputeryzowaniu uczelni KUL został włączony do internetu, gdzie od połowy lat 90. pod adresem //www.kul.lublin.pl można było znaleźć bieżący serwis informacyjny w języku polskim i angielskim.
W 1993 r. cztery biblioteki akademickie Lublina: KUL, UMCS, PL i AR uzyskały z Fundacji A. Mellona pieniądze na wspólne przedsięwzięcie skomputeryzowania tych placówek. Z tych środków w naszej bibliotece został zainstalowany serwer "Pater" (w marcu 1994 r.), a latem tegoż roku zainstalowano amerykański zintegrowany system biblioteczny VTLS (w którym pracuje większość bibliotek akademickich w Polsce).
Z początkiem roku akademickiego 1996/97 Biblioteka Uniwersytecka przeszła całkowicie na elektroniczne katalogowanie książek oraz elektroniczną rejestrację wypożyczeń. Od 1997 r. katalogowane były komputerowo wszystkie bieżące nabytki biblioteki.
Niemalże od podstaw tworzone było środowisko dydaktyczno-badawcze Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego. Początkowo urządzono laboratoria w willi przy ul. Norwida 4, a później wyposażono laboratoria w budynku przy al. Kraśnickiej. Na koniec kadencji rektorskiej ks. abp. S. Wielgusa Wydział Matematyczno-Przyrodniczy miał na wysokim poziomie laboratorium analizy wód, pracownię hydrobiologiczną, laboratorium immunologiczne, pracownię toksykologiczną, sterylne laboratorium immunotoksykologiczne, laboratorium analityczne, biochemiczne laboratorium izotopowe, laboratorium hodowli komórek, laboratorium biokontroli oraz trzy pracownie komputerowe, w tym dwie dla matematyki usytuowane wówczas w gmachu dydaktycznym Kolegium Jana Pawła II.

Zmiana struktury uczelni i doskonalenie programu badawczego
Dla ogólnego zobrazowania zmian przedstawię bardzo ogólne zestawienie liczbowe, ale wymownie świadczące o rozwoju uczelni (tab. 1). Liczby te można poniekąd traktować jako wskaźniki rozwoju uniwersytetu. Interpretację liczb ograniczę jedynie do niektórych faktów.
Największą zmianę w strukturze uniwersytetu wprowadziło wyodrębnienie się w 1998 r. Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego, który urozmaicił ofertę dydaktyczną i zmienił profil badawczy KUL. Swą działalnością naukowo-dydaktyczną objął ochronę środowiska (istniejącą w KUL od 1992 r.) i matematykę (istniejącą od 1996 r.). Zainicjowany został nowy kierunek - architektura krajobrazu. Wprowadzenie tych dziedzin zmieniło wizerunek uczelni, wnosząc do humanistycznego profilu Uniwersytetu swój przyrodniczy aspekt.
Powstawały także mniejsze jednostki rozwijające profil dydaktyczno-badawczy uniwersytetu. Najważniejsze z nich to:
* Filia Wydziału Nauk Społecznych KUL w Stalowej Woli (1990);
* Podyplomowa Szkoła Dziennikarstwa (1993), przekształcona w 1994 r. w Studium Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa przy Wydziale Nauk Społecznych;
* Międzywydziałowe Podyplomowe Studium Rodziny (1993);
* Specjalizacja menedżersko-związkowa (1994);
* Instytut Marketingu i Zarządzania (1998).
Uniwersytet wprowadził i rozwija typ studiów zaocznych: pedagogika (1991), socjologia (1991), ekonomia (specjalizacja menedżersko-związkowa - 1994), prawo (1997), marketing i zarządzanie (1998).
Przed rokiem 1989 nie istniały w KUL studia podyplomowe. Zostały one zainicjowane na początku lat 90.
Ważna zmiana nastąpiła w kształceniu studentów zagranicznych. Od roku akademickiego 1990/91 zaczęto kształcić studentów z krajów byłego bloku komunistycznego. To spowodowało, że grupa studentów szybko się zwiększyła. Z kilku osób kształcących się w 1989 r. rozrosła się do 630 w roku akademickim 1997/98, kształcących się na studiach magisterskich i doktoranckich.
Od roku akademickiego 1990/91 studenci KUL otrzymują stypendia z funduszy ministerialnych. Są to stypendia socjalne, za dobre wyniki w nauce, a także stypendia ministra edukacji narodowej.
Doskonalenie jakości kształcenia zapoczątkowała reforma studiów w 1993 roku. Na każdym z wydziałów powołano specjalne komisje dbające o standardy kształcenia. W 1997 r. podpisane zostało między uniwersytetami polskimi porozumienie na rzecz jakości kształcenia. Wśród 15 sygnatariuszy tego porozumienia nie zabrakło rektora KUL. Po utworzeniu Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej w styczniu 1998 r. przedstawiciel KUL wszedł w skład tej Komisji.
Wskaźnikiem rozwoju uniwersytetu jest też liczba doktoratów i habilitacji. Od września 1989 r. do czerwca 1998 r. 556 osób uzyskało stopień doktora, a 117 stopień doktora habilitowanego. Uprawnienia do nadawania stopnia doktora i doktora habilitowanego uzyskał kierunek prawa, zaś stopień doktora - ekonomia i pedagogika.
W związku z utworzeniem w 1991 r. Komitetu Badań Naukowych w Warszawie w KUL powstał w tymże roku Referat Badań Naukowych KUL. Inne działy administracji rozwijały się i zmieniały, ale nie było jakiejś rewolucji. Chodziło o jak najbardziej oszczędne gospodarowanie.
Istniejący w KUL Dział Wydawniczo-Poligraficzny w latach 1989-1998 (do 1 czerwca) wydrukował 527 książek, w tym wydana została w nakładzie 735 tys. egzemplarzy książka "Przekroczyć próg nadziei". Uniwersytet szczycił się tym, że Jego Świątobliwość Jan Paweł II właśnie Redakcji Wydawnictw KUL powierzył prawa wydawnicze.

Współpraca w kraju i z zagranicą
KUL włączony został na równych prawach z państwowymi uczelniami wyższymi do wspólnoty akademickiej. Rektor KUL wszedł do Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich, a w latach 1990-1993 był wiceprzewodniczącym tego zrzeszenia. Współpracował również z uczelniami w regionie, gdzie działa Kolegium Rektorów Regionu Lubelskiego, którego rektor KUL był przewodniczącym w roku akademickim 1992/93 i 1997/98. Po utworzeniu w 1997 r. Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich rektor KUL także został włączony do tego zrzeszenia, a wcześniej uczestniczył w jego pracach organizacyjnych. Dzięki dobrej współpracy z Konferencją Rektorów Uniwersytetów Polskich rektor KUL był delegatem Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich do Chin (2-9 marca 1995 r.). Był też delegatem Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich na Konferencję Rektorów Uniwersytetów Austrii (28-30 kwietnia 1996 r.). Rektor KUL reprezentował również polskie środowisko naukowe w Brazylii, podczas otwarcia Katedry Studiów Polskich Mikołaja Kopernika w Uniwersytecie Sa�o Paulo. Dzięki tym kontaktom w KUL gościła delegacja Uniwersytetu w Sa�o Paulo (lipiec 1996) oraz delegacja rektorów uczelni chińskich (październik 1996 r.).
Dobrze układała się współpraca z uczelniami lubelskimi i nowo powstałym Oddziałem PAN w Lublinie. W marcu 1998 r. odbyła się wspólna sesja naukowa nt. "Naukowe osiągnięcia KUL w ciągu 80 lat jego istnienia". Była to pierwsza sesja organizowana przez tę nową lubelską placówkę naukową.
Stale też rosło znaczenie KUL w świecie. Należał on wówczas do rozmaitych międzynarodowych stowarzyszeń uniwersyteckich, a mianowicie do FIUC (Międzynarodowej Federacji Uniwersytetów Katolickich), do AIU (Międzynarodowego Stowarzyszenia Uniwersytetów), do FUCE (Federacji Europejskich Uniwersytetów Katolickich) oraz od 2 września 1994 do CRE (Stowarzyszenia Uniwersytetów Europejskich). Współpracował już wówczas z 37 zagranicznymi uczelniami i instytutami naukowymi na terenie Europy, Azji oraz Ameryki Północnej i Południowej.
W czasie rektoratu ks. abp. S. Wielgusa podpisane zostały umowy dotyczące współpracy naukowej z następującymi uczelniami: De Paul University Chicago (USA - 1990), SOGANG University (Korea - 1991), Institut Catholique d'Etudes Superieures (Francja - 1992), Centre International des Langues et Cultures - Foussais Payré (Francja - 1992), Institut Supérier d'Application des Métiers du Bois (Francja - 1992), Trnavská Univerzita (Słowacja - 1993), Arkhangelsk State Medical Academy (Rosja - 1993), Augsburg College (USA - 1994), West Virginia University Morgentown (USA - 1995), University of Minnesota /University of Wisconsin Milwaukee (USA - 1995), University of Central Lancashire (Wielka Brytania - 1995), Pontifícia Universidade Católica de Sa�o Paulo (Brazylia - 1996), Katolicki Uniwersytet w Eichstätt (Niemcy - 1998) i Pontificia Universitas Lateranensis (Włochy). Ponadto na mocy specjalnych umów KUL prowadził studia z zakresu filozofii, teologii, prawa kanonicznego i innych dziedzin na Słowacji (Bratysława, Kos�ice, Spis�, Rożnava) oraz na Ukrainie (Lwów).
Wyrazem wysokiego poziomu badań naukowych i dobrej współpracy KUL z instytucjami akademickimi są liczne kongresy i sympozja, a wśród nich tej miary co:
* Kongres Teologów Polskich (wrzesień 1989 r. w Lublinie);
* Międzynarodowy Kongres Teologów Europy Środkowo-Wschodniej (11-14 sierpnia 1991 r. KUL i Częstochowa);
* Niemiecko-francusko-polski Kongres Europa Imaginieren - Imaginer l'Europe - Europa marzeń (24-27 października 1991 r. w Hanowerze);
* Marsilius von Inghen - Werk und Wirkung (2-5 września 1991 r. w KUL);
* VIII International Congress of Canon Law Church - State in the Modern Law Systems (13-19 września 1993 r. w KUL);
* Przywódcy religijni w zsekularyzowanym społeczeństwie (1-4 lutego 1994 r. w Jerozolimie);
* XVII Sesja Stałej Konferencji Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie (sierpień 1995 r. w KUL);
* Prezydium Rady Polonii Świata Wschód-Zachód (wrzesień 1995 r. w KUL);
* V World Congress of Christian Philosophy Freedom in Contemporary Culture (20-25 sierpnia 1996 r. w KUL);
* Chrześcijaństwo w Europie Środkowo-Wschodniej i jego związki z Zachodem i Wschodem. Congress of Commission Internationale d'Histoire Ecclesiastique Comparée Christianity in East Central Europe and Its Relationns with the West and the East, [Organizator: Międzynarodowa Komisja Historii Porównawczej Kościołów (CIHEC)] (2-6 września 1996 r. w KUL).
Na odrębne zaakcentowanie zasługują kontakty ze Stolicą Apostolską. Są one zrozumiałe z istoty samego katolickiego uniwersytetu. Jednak były też - można powiedzieć - specjalne zadania. Ówczesny ksiądz rektor Wielgus był audytorem na Specjalnym Synodzie Biskupów Europy (28 listopada - 14 grudnia 1991 r.) w Watykanie. Miał też swój wkład do historycznego spotkania Ojca Świętego Jana Pawła II z rektorami polskich szkół wyższych w styczniu 1996 r. w Watykanie i udział w następnym tego typu spotkaniu w Krakowie (czerwiec 1997).

Inne działania
Rektor dbał, by społeczeństwo polskie było informowane o działalności Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Dwa razy w roku kierował do Przyjaciół Uniwersytetu list, który dzięki życzliwości Episkopatu Polski i księży proboszczów był czytany w kościołach na terenie Polski w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia i Świąt Wielkanocnych. Listy do Przyjaciół KUL i niektóre przemówienia z okresu 1989-1996 ukazały się w formie książki zatytułowanej "Bogu i Ojczyźnie". Dalsza część pod tym samym tytułem ukazała się w 1999 r. i była specjalnie przygotowana na ingres do katedry płockiej. Obie książki dokumentują zaangażowanie i rozległość działań rektora dla dobra uniwersytetu.



Nieosiągalne jest przedstawienie, w stosunkowo krótkim tekście, wszystkich szczegółów. Te, które wybrano, też nie dają pełnej charakterystyki dokonań. Ukazują raczej organizacyjno-administracyjne działania rektora historycznego przełomu i wielkich inwestycji. Nie była to praca dla własnej chwały i kariery. Wręcz przeciwnie, swe twórcze siły i błyskotliwą inteligencję poświecił dla nas i następnych pokoleń, które chcą budować cywilizację miłości.
Do przedstawionego aspektu dokonań ks. abp. Stanisława Wielgusa trzeba dodać działalność naukowo-dydaktyczną, która mimo nawału obowiązków nigdy nie była zaniedbana. Ksiądz arcybiskup Stanisław Wielgus zyskał sobie opinię genialnego mistrza i badacza. Z wnętrza uniwersytetu doskonale widzimy, jak wiele jemu zawdzięcza Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II.
dr Jadwiga Michalczyk

Autorka tekstu jest adiunktem na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

[1] Stefan Kardynał Wyszyński, Jedna jest Polska. Wybór z przemówień i kazań, Instytut Prymasowski Ślubów Narodu, Warszawa 1989, s. 7.

//archiwum.naszdziennik.int.pl/informacje/Czytaj-art-1635.html

KOMENTARZE

  • pytanie podstawowe
    podpisał ?
  • @sistra Cordegarda
    ROMA LOCUTA CAUSA FINITA

    Nie dyskutuj, nie kombinuj,
    uszanuj

    całuję
  • @Pirx
    Tym zajmuje się Kościół. Proszę takie pytania kierować do Niego, nie do mnie.
  • @damyrade
    Dokładnie.

    Pozdrówka.
  • @Pirx
    Dokument kościelny z 12 grudnia 2006 roku pt. „Cele i zasady pracy Kościelnej Komisji Historycznej”:

    W opracowaniu tym (pkt II.3) Komisja postanowiła, że przy moralnej ocenie współpracy z organami bezpieczeństwa PRL będą uwzględniane 4 następujące przesłanki:

    1) pisemna lub ustna deklaracja zgody na świadomą i tajną współpracę (np. ukrywaną przed przełożonym);
    2) aktywna współpraca osoby, która złożyła ww. deklarację;
    3) świadome wyrządzanie krzywdy osobom świeckim lub duchownym oraz instytucjom kościelnym;
    4) intencje działań.

    Z tego co jest wiadomo, nie ma dowodów na aktywną współpracę arcybiskupa z organami bezpieczeństwa PRL, wyrządzanie krzywdy osobom świeckim lub duchownym oraz instytucjom kościelnym; złe intencje.

    Nadto Abp Wielgus w dniu 5 stycznia 2007 r. złożył publiczne oświadczenie:
    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105130927111
  • @damyrade
    Powiem ci jeszcze.
    Nie polemizuję z Rzymem. Klamka zapadła.
    Ale nie zapomnę tego dziennikarzom i politykom, którzy wtedy naciskali na papieża.
    Taki policzek wymierzony Kościołowi i narodowi zostanie w pamięci. Ku przestrodze.
    Na takich postawach nie zbudujemy ani Polski, ani cywilizacji miłości.
    Polscy politycy nie będą brali papieża pod buta.
    Nie będę już komentować, jak to się obróciło przeciwko sprawcom, bo widać.
  • @Łażący Łazarz
    Łazarzu. Ty wtedy walczyłeś o swoje z korporacją, a ja miesiacami przyglądałam się sprawie bardzo dociekliwie.
    Zmilcz przez wzgląd na tę nierównowagę sił.
  • ROMA LOCUTA CAUSA FINITA
    W czasie Mszy Św. w archikatedrze abp Wielgus informuje wiernych, że złożył rezygnację z funkcji arcybiskupa warszawskiego. „Po dogłębnej refleksji i ocenie mojej osobistej sytuacji zgodnie z kanonem 401 par. 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego składam na ręce Waszej Świątobliwości rezygnację z urzędu arcybiskupa metropolity warszawskiego” – cytuje list, który wysłał do Papieża.

    Głos zabrało także Prezydium Konferencji Episkopatu Polski. „Kościół w Polsce potrzebuje dzisiaj pokornego spojrzenia w prawdzie na swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Abp Wielgus dobrowolnie złożył rezygnację z powierzonego mu urzędu ze względu na poważne oskarżenia wysuwane pod jego adresem. Za tę decyzję o rezygnacji, będącą świadectwem troski o dobro Kościoła, należą się słowa uznania. Także decyzja Ojca Świętego Benedykta XVI o przyjęciu tej rezygnacji była wyrazem zatroskania o spokojną pracę duszpasterską Kościoła w Polsce” – pisali w swoim oświadczeniu abp J. Michalik, abp S. Gądecki i bp P. Libera.
  • @Rebeliantka
    Pomyśleć, co może jakaś dziennikarzyna w imię jakichś niezrozumiałych dla nas interesów i rojeń.
    Zatrząść Kościołem.
    Co za pycha i krótkowzroczność.
  • @Rebeliantka, circ
    Oskarżenie Wielgusa - o co i kto oskarżał?

    Wbrew innym mam własne zdanie - skłonny jestem uznać, że współpraca istniała w odniesieniu do przekazywania informacji na temat RWE usytuowanego w Monachium.

    I pytanie: czy RWE reprezentowało Polską Rację Stanu, czy interes mocodawców i państwa finansującego?

    Wydaje się, że najpierw należy rozważyć rolę RWE pod tym względem, także poprzez skutki, które są obecnie widoczne i dopiero wtedy pochylić się nad Wielgusem.

    Nie wiem, czy jego obecność w W-wie wpłynełaby na rządy, ale na pewno biskup miejsca byłby osobą samodzielnie myślącą. (bez odniesień do Nycza).
    Dlatego z rezerwą traktuję wypowiedzi tych, którzy brali udział w nagonce na tego człowieka.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    //"skłonny jestem uznać, że współpraca istniała w odniesieniu do przekazywania informacji na temat RWE usytuowanego w Monachium."//

    Współpraca odnoście RWE była w wytycznych czyli pobożnych życzeniach służb komunistycznych wobec jakiegoś "Greya" którym nie był abp. Wielgus. Podpisy są różne i nie zgadzają się daty.


    Widać teraz, jak działa zasada obrzucania g..m. Zawsze się coś przyczepi, bo nikt nie ma czasu dokładnie prześledzić sprawy, ale każdy się wypowiada mieląc kłamstwa.
    Tak powstaje plotka, a potem żyje własnym życiem.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    "Prymas Polski kard. Józef Glemp w homilii nawiązał do sprawy abpa Wielgusa. Dziś dokonał się nad abp Wielgusem sąd. Co to za sąd na podstawie świstków? Dokumantów 3 razy odbijanych? My nie chcemy takich sądów - powiedział kard. Glemp."
  • Zastanawiam się, czy Nowy Ekran to prawie onet?
    Nigdzie już Kościół nie zazna spokoju jak tylko w RM?

    Gazeta Polska z Frondą idą jednym frontem z Michnikiem i komunistami w niechęci do Radia Maryja. Najchętniej utopiliby go w jeziorze.
    A teraz tu.
    To miliony katolików w Polsce mają się żywić waszą beznadziejną, świecką propagandą, która ma korzenie w Lutrze i Marksie?

    Nie rozumiecie barbarzyńcy, że podcinacie gałąż, która jest naszą jedyną nadzieją na Zgodę i Jedność?

    Kto postawi tamę globalizacji jak nie katolicki naród razem z Kościołem Swiętym?

    Kto? Sakiewicz?

    Kaczyński ze swoją skłóconą grupką miernot?

    Kościół, Jego Prawda i Moc plus błogosławieństwo Chrystusa Króla, który umarł za Was na krzyżu i Zmartwychwstał dla Was i płaszcz Jego Matki, która broniła Polski wiele razy to jedyna nasza nadzieja.

    Zapamiętajcie to sobie. I obyście nie płakali po szkodzie.
  • @circ
    Problem w tym, że ja taką współpracę (jeśli była) dopisałbym do pozytywów.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Wojtas.
    Powiedziałeś bardzo trudną rzecz, choć ty zapewne inaczej ją pojmujesz niż ja.
    Na pewnym bardzo zaawansowanym poziomie znajomości rzeczy wyłania nam się naturalnie inny obraz, niż widzi to "gawiedż". Była to skomplikowana rzeczywistość, w której nie było dobrych rozwiązań i Kościół prowadził trudną grę z reżimem.
    Otóż nie mamy o tym żadnej wiedzy. Wiemy tylko, że Kościół na wysokich i niższych szczeblach musiał rozmawiać z komunistami, bo tak się ułozył z nimi kard. Wyszyński.
    Tym bardziej musiał to robić rektor KUL i na pewno nieraz go tam odwiedzali, a on musiał z nimi negocjować niejedno i ustępować w niejednym. Być może, że po latach trudno powiedzieć w takiej sytuacji, że się nie współpracowało, skoro rzeczywista współpraca była, bo musiała. Kard. Wyszyński przecież podpisał z komunistami umowę o Współpracy właśnie, co zaowocowało powstaniem Rady Ekumenicznej. Z tych rozmów robiono stenogramy. I teraz jeśli to wyciągnięto, nie wiadomo co im podpada pod współpracę a co nie. Wobec tego, ze biskup wiedział, że kiedy powie, że nie współpracował, oni wyciągną te rozmowy i pokażą, a wtedy wyjdzie, że on, wysoki hierarcha z logiem Kościoła się wypiera. Dlatego taka była przy tym niejasność. I dlatego papież mówił o "trudnych okolicznościach tamtych czasów."

    Tu jednak chodzi o co innego. Oni wyciągnęli mu podpis kiedy był młody i jeszcze nie miał takiej pozycji. O ten jeden podpis chodzi, choć nie wiadomo, czy i on nie był złożony za zgodą Kościoła. Znając rys charakterologiczny biskupa można przypuszczać, że nie zdradził Kościoła nigdy, ani Polski, ale weź to powiedz prostactwu, to cię opluje, bo wie lepiej.
    Pamiętajmy też, że PRL miało wywiad, a Kościół kontrwywiad, co jest tajemnicą poliszynela.

    Kościół od czasów Chrystusa rozmawia z prostytutkami i celnikami, bo każdą duszę można znienacka pozyskać dla dobra.

    Ale Tobie chyba nie o to chodzi.

    Ten reżim był zły, cały i to nie ulega wątpliwości.
    Psuł nawet dobrych ludzi, był tak przebiegłym złem.
  • Każdy papież ma asystencję Ducha św. co widać było nawet po Borgii
    Jako człowiek był podły, ale jako papież oddał kościołowi niesłychane zasługi i działał bez skazy.

    I teraz Duch. św. poprzez Benedykta podarował Polsce wielkiego człowieka na te czasy. I Sakiewicz go nie przyjął, a Kaczyński był temu brawo.

    Możesz sobie wyobrazić takich głupków komunistycznych, którzy nie wiedzą co to Duch św. bo ufają tylko swoim małym rozumkom?
    Przy tym widzimy ich w Kościele, jak modlą się do Ducha św.

    Nie rozumiem takiej głupiej postawy. To nic innego jak ślepota rozumu, czyli pycha.
  • @circ
    Ale też proszę nie przypisywać nadmiaru mocy Ducha swojej osobie i rozumowi.
    raczej - wspierać się na wartościach, które Duch nam przekazuje.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    Wojtas. Czy przeczytał Pan gdzieś, bym pisała o jakimś "nadmiarze mocy" w stosunku do swojej osoby?

    Otóż nie rozmawiamy tu o wartościach, bo ich porządek jest oczywisty od conajmniej 2000 lat. Rozmawiamy o chaosie "tego świata", trudnych wyborach, ryzyku bycia kimś znacznym, i działaniu w świecie Ducha św. o czym będzie następne notka.
  • @circ
    "Pomyśleć, co może jakaś dziennikarzyna w imię jakichś niezrozumiałych dla nas interesów i rojeń.
    Zatrząść Kościołem.
    Co za pycha i krótkowzroczność."

    'Dziennikarzyna' przywraca mi nadzieję,
    rozumiesz?

    Przeproś.

    Cały dobytek KUL-u materialny i intelektualny to nic,
    rozumiesz, nic

    wobec:

    TAK TAK; NIE NIE

    Tego, i niczego więcej, oczekuję od moich pasterzy!!
  • @ciemnablondynka
    Nie przyglądałaś się temu miesiącami jak ja.

    Nie spędziłaś jak ja setek godzin na czytaniu prac Wielgusa i opinii jego współpracowników, którzy znali go dziesiątki lat.

    Nie dociekałaś wszystkiego od samego początku, czyli historii od kard. Wyszyńskiego, i wszystkich szczegółów jego układu z komunistami ( do granic "non possumus"). Nie wiesz, że jako Rektor KUL na mocy tego porozumienia MUSIAŁ współpracować z agenturą, która go nawiedzała, negocjować z nimi, ustępować, i nawet jak nie mówił im ważnych rzeczy, oni to spisywali i to było w dokumentach.

    Nie spędziłaś dziesiątków godzin na przeglądaniu opublikowanych przez Sakiewicza skanów dokumentów, co ja zrobiłam, obracając każde słowo, czytając też ekspertyzy.

    Nie rozmawiałaś z żadnym członkiem Komisji Historycznej.

    Nie spędziłaś jak ja dwóch lat na forum IV RP, które było de facto forum Sakiewicza. Nie znasz ducha tego forum, ani ich rozumienia Kościoła.

    Nie byłaś w żadnym Klubie Gazety Polskiej i nie poznałaś na żywo jaki tam "umysł" panuje i duch. Ja to zrobiłam.

    Nie rozumiesz też w pełni nauki Chrystusa i istoty jego Kościoła w relacji do świata- Publiczne lustrowanie abp Stanisława Wielgusa zamazuje granicę pomiędzy Kościołem i państwem. Wygląda to tak, jakby Kościół był częścią państwa. A nie jest.

    Nie wiesz też, że ja przyjeżdzając do Krakowa z małego miasteczka byłam tak zielona, że na pierwszym roku studiów zapisałam się do ZMP, czy czegoś podobnego, bo kolega mi powiedział, że to harcerstwo i figurowałam tam do końca bez mojej wiedzy, mimo, że wyszłam z pierwszego zebrania trzaskając drzwiami i nigdy tam nie wróciłam. Dziś media mogą to wyciągnąć. Powiedziałam wszak;-TAK.

    Wielgus pochodził z ciemnej wsi. My nie wiedzieliśmy co to reżim i jakie ma metody. Mieliśmy czyste oczy. W moim domu nie rozmawiało się o polityce przy dzieciach, bo to groziło strasznymi kłopotami. W licealnej klasie mojej mamy jej dwóch kolegów dostało karę śmierci. Wyrok wykonano.

    Przemyśl to Haniu. I nie bądź sankiulotką.
  • Przeczytaj następną notkę.
    .
  • @circ
    "Pomyśleć, co może jakaś dziennikarzyna w imię jakichś niezrozumiałych dla nas interesów i rojeń.
    Zatrząść Kościołem"

    Pomyśleć, że Kościół do tej pory nie rozliczył się z agenturą wśród hierarchów. Jakby to zrobił, żaden dziennikarzyna nie byłby groźny.

    "Co to za sąd na podstawie świstków? Dokumantów 3 razy odbijanych? My nie chcemy takich sądów"

    Dokładniej - nie chcemy takich sądów, gdy dotyczą NAS. Bo kiedy innych - to nie ma sprawy. Glemp tym zdaniem podważył w ogóle sens lustracji, powtórzył argumenty Michnika.

    "Gazeta Polska z Frondą idą jednym frontem z Michnikiem i komunistami w niechęci do Radia Maryja. Najchętniej utopiliby go w jeziorze"

    Ja z kolei widzę, że RM idzie jednym antylustracyjnym frontem z Michnikiem.

    "nie bądź sankiulotką"
    A Ty nie bądź faryzeuszem.
  • @yuhma
    Właśnie. Dlaczego PIS obiecywał lustrację i dekomunizację państwa i jej nie zrobił?

    Wybiórczo lustrują Kościół, a państwo?
    To samo z reprywatyzacją. Wybiórczo oddają za łapówki, a ustawy nie ma.
    Co ważnego zrobił PIS, kiedy mógł?
  • @ Autorka
    To był wybitny umysł,prawy charakter,wielki patriota,wybitny demaskator myśli europejskiej bolszewickiej z etykietką "liberalizm" ,był najwybitniejszym rektorem jedynej uczelni katolickiej w reżimie bolszewickim,Prymas zlecał mu ważne zadania dla dobra KRK w kraju,wykonywał je pilnie i z powodzeniem, będąc swiadomym jaką zapłaci za to cenę.Gdyby objął tutaj ,w Warszawie urzędowanie ,los katolewicy byłby niewesoły.Więc go zniszczyli ,ku zdziwieniu Watykanu,a ten co przyszedł za niego...to lepiej zamilczeć.
    Dzięki za ten odcinek ,za odwagę jego publikacji tutaj,milcząca wiekszość katolików polskich zna dobrze tło "sprawy Wielkusa".Nie uległa matactwom propagandy antypolskiej i antykatolickiej.Pozdrawiam.
  • @fizykomaniak
    Tak, całkowicie się z Panem zgadzam. Uważam ten temat za bardzo ważny, najważniejszy, bo sprawa Wielgusa pokazuje rzeczywisty podział na linii stosunku władzy do Kościoła co zadecyduje o ustroju państwa.. Od czasów Stalina niewiele się zmieniło, choć władza działa teraz w sposób miękki, bo czuje się wiele silniejsza niż wtedy.
    Lud jest z papieżem, z władza przeciw. Zapominamy o TAK, TAK, papieżowi? Ządają od biskupów, sami będąc nielojalni wobec papieża, co jest zdradą Chrystusa! Materialistyczny porządek króluje w naszych umysłach.

    Stosunek do papieża jest najważniejszą sprawą, która nas połączy, albo na zawsze podzieli. Obowiązuje nas bezwzględne posłuszeństwo. Z papieżem nie ma targów.

    Coraz częściej słyszymy w mediach, a nawet u księzy "judeochrześcijaństwo" zamiast chrześcijaństwo.
    Co to za nowe pojęcie? Gdyby był Wielgus, to pojęcie nie weszło by do języka i się nie rozpychało, by byłby jasny sygnał z góry do polskiego Kościoła.

    Walczymy o kształt chrześcijaństwa w świecie i ta walka jest najważniejsza. Od niej zależy ustrój i wszystko inne.
    Czym zmierzymy całe zło lichwy, jeśli przyjmiemy jakieś judeochrześcijaństwo?
  • @circ
    "Co ważnego zrobił PIS, kiedy mógł?"
    A to my o PiSie dyskutujemy? Sorry, nie wiedziałem. Myślałem, że o Kościele.
    Ja jestem do polskich hierarchów zwyczajnie zbrzydzony. Jak słyszę słowo "Glemp", to nie wiem - śmiać się czy płakać. Jeśli mowa o kryzysie w Kościele, to wielka w tym wina Glempa i innych biskupów. A nieprzeprowadzenie jawnej wewnętrznej lustracji będzie się jeszcze przez 100 lat ciągnęło za Kościołem. Cała nadzieja w prześladowaniach.
    I chyba przeceniasz Wielgusa, nawet jeśli nie był agentem. Jakoś nie widzę go oczami wyobraźni wśród Obrońców Krzyża
  • @yuhma
    Skoro znasz Wielgusa, to scharakteryzuj go. Co o nim wiesz?

    I dlaczego nie widzisz go wśród Obrońców Krzyża? wypowiedział się w tej sprawie?
  • @yuhma
    Rozmawiamy o Polsce i Kościele.
    PIS niestety rozumie Kościół tak jak ty.
    I dokąd tak będzie, dotąd nie zagłosuję na PIS.

    //"A nieprzeprowadzenie jawnej wewnętrznej lustracji będzie się jeszcze przez 100 lat ciągnęło za Kościołem."//

    Ty w ogóle nie rozumiesz co mówisz. Kościół to nie PZPR, ani PIS, ani PO. To nie partia polityczna.

    Faryzeusze bardzo lustrowali Jezusa. On ich nie lustrował. Nie zlustrował też Judasza, ani Mateusza, ni Magdaleny. Pytał czy go kochają. I tu jest tak, tak, nie nie.
    Kościół lustruje w konfesjonale, by wybaczyć.

    Myślisz tym, co pokaże ci Mordor.
  • @yuhma
    Parę cytatów o ks. abp Wielgusie ze strony ludzi Kościoła:

    "W tym ostatnim okresie współuczestniczyłem w cierpieniach Ekscelencji i pragnę zapewnić o mojej duchowej bliskości i braterskim zrozumieniu.

    Jako Rektor Uniwersytetu w Lublinie i jako Biskup Płocka, Ekscelencja dał dowód wielkiej pobożności i głębokiej miłości do Chrystusa i do Kościoła".
    /Benedykt XVI w liście do abp. Wielgusa, 12 lutego 2007/

    "Arcybiskup Stanisław Wielgus jest intelektualistą mającym olbrzymi autorytet moralny. Jego prace są przykładem autentycznego humanizmu, który nakazuje splatać głęboką wiedzę z autentyczną mądrością. Nic więc dziwnego, że są przesycone nietuzinkowym moralizmem, zwłaszcza gdy broni absolutnego charakteru norm moralnych i przestrzega przed relatywizmem moralnym".
    /ks. prof. Stanisław Janeczek, 4 kwietnia 2008–laudacja ku czci abp. Wielgusa po wręczeniu mu Nagrody im. Ks. Idziego Radziszewskiego/

    "Patrząc na te wydarzenia, trzeba też spojrzeć, z jaką wielką godnością zniósł ks. abp Stanisław tę wielką próbę, tę wielką godzinę. Muszę powiedzieć, że to jest też szkoła, którą wyniósł z Kościoła. Myślę, iż kiedyś może przyjdzie moment, że to do końca będzie... ale ta moc cierpliwości, godności, to, jak ten człowiek się teraz zachowuje, pokazuje, kim on jest. Że to jest człowiek wielki".
    /abp Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski – wywiad z dnia 17 marca 2009/.
  • @yuhma
    „Łatwo jest być uczniem Chrystusa w Niedzielę Palmową, ale jakże trudno wytrwać przy Nim w Wielki Piątek. Łatwo być chrześcijaninem, gdy dla Ewangelii niczego nie trzeba się wyrzekać, gdy za wyznawaną wiarę nic nie grozi, gdy nie jest się osamotnionym w swoich przekonaniach, lecz jednym z wielu milionów podobnie wierzących i czujących. Jakże trudno natomiast pozostać wiernym, gdy za wyznawaną prawdę i okazywaną z prześladowanym bliźnim solidarność grozi poniżenie, pohańbienie, zepchniecie na margines, odsuniecie od dostatku, uwięzienie, a czasem nawet śmierć. Jakże trudno być świętym Szczepanem. Od wieków toczy się niepojęta dla ludzkiego umysłu walka dobra ze złem. I toczyć się będzie aż do skończenia świata, aż do ostatniego zwycięstwa Baranka nad Bestią…”
    (List do Przyjaciół KUL, Wielkanoc 1989 r.
    Lublin 1996, Abp Stanisław Wielgus
    „Moja umiłowana Ojczyzna”)
  • Autorka
    I nie mógł tego wszystkiego dokonać pod podpisania zobowiązania do współpracy? Nie mógł tego wszystkiego dokonać,po jak najszybszym powiadomieniu swoich zwierzchników o nakłanianiu go do współpracy z reżimem zwalczającym Kościół, posiadających departament do zwalczania kościoła, mordujących księży?
    Nie mógł tego wszystkiego dokonać, choć Karol Wojtyła mógł bez podpisania czegokolwiek, wchodzenia w jakieś tajne rozmowy indywidualne z tajną służbą, podpisywania zobowiązań do współpracy, dokonał na pewno o wiele, wiele więcej.
    To wobec tego co z tymi , którzy dokonali nie mniej niż arc.Wielgus i oparli się wszelkim szantażom, pokusom?
    Nie zasługują na Pani uwagę, pisania o ich zasługach dla kościoła i całego społeczeństwa? Takich wpisów trudno się u Pani doszukać.
    Broni Pani złej sprawy i tyle. Stąd taka zaciekłość, zawziętość i tak ostre słowa nacechowane złością, wręcz nienawiścią w stosunku do komentatorów, którzy nie podzielają Pani punktu widzenia.
  • @Rebeliantka
    Dzięki ci.
    Cóż, liczba trwających z papieżem na dobre i złe kurczy się. Nie rozumieją już ludzie wiary. Państwo im bardziej w głowie. Tak promieniuje zły paradygmat, czyli zła wiara władzy.
    Oddziela się ziarno od plew.
  • Autorka
    "Kaczyński ze swoją skłóconą grupką miernot?"
    I tu jest ten pies pogrzebany. Ta straszna nienawiść do PiSu i pogarda do jego wyborców.
    Żeby nie wiem ile deklaracji Pani złozyła o swoim katolicyzmie, wierze, nie ma to znaczenia.
    Ujawniana prawie w każdym wpisie nienawiść jest tego zaprzeczeniem.
  • @circ & Rebeliantka & Wiktoria
    A od kiedy lustracja jest sądem? Odtrąceniem? Karą?

    Wasze przykłady są psu na budę. Wychodzi na to, że Chrystus mówił "Wstań i grzesz więcej".
    Z Judaszem to też nie za dobry przykład.
    Zresztą każdy z waszych przykładów będzie zły, bo wasza sprawa jest zła. Sorry.

    Wiktorio,
    wystarczyło, żeby następnego dnia po ukazaniu się artykułu w GP powiedział prawdę, a nie szedł w zaparte. Okazał się kłamczuszkiem bez krzty odwagi cywilnej, bez cienia wiary w miłosierdzie.
  • @wiktoria
    Gdzie Pani widzi nienawiść do PiSu u circ? Ja tego nie widzę. Widzę krytykę i niepodzielanie koncepcji ustrojowych, a to różnica.
  • @wiktoria
    Bo to są miernoty. Wystarczy się przyjrzeć co mówią i co robią.
    http://blogmedia24.pl/node/38070

    Nienawiść mam do zła.

    Polecam- o Psalmach złorzeczących.
    http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/praca_nad_wiara/26.php
  • @yuhma
    //A od kiedy lustracja jest sądem? Odtrąceniem? Karą?//

    Dlaczego PIS obiecał lustrację i nie zrobił?
    Proszę się nie wykręcać jak zyd.
    Dwie miary Pan stosuje?

    Myśli Pan, że waszą bezczelnością zdobędziecie nasze głosy?
    Odkryliście się tymi działaniami, wrogowie Kościoła.
    Przyjdzie dzień prawdy, przy urnach.
    Jakie wtedy będziecie mieli argumenty?
  • Nie damy się zahipnotyzować mediom.
    Kościół nas zaszczepił na wszelki przejaw materializmu.
    Nie będziecie wiecznie odcinać kuponów od Rewolucji Francuskiej. Dość.

    "Jezus Chrystus nasz Pan jest realistą. Chrystus wie, że w naszej drodze życiowej będziemy przeżywać niejednokrotnie cierpienie, ból i tragedie. Że z Jego powodu być może będziemy prześladowani, obrzucani oszczerstwami i obelgami, fałszywie posądzani, dręczeni, wyszydzani i poniewierani. Być może nawet przez tych, którzy mienią się być chrześcijanami, a których życie składa się z pięknych haseł i złych czynów. Chrystus wzywa nas, byśmy nawet w największych prześladowaniach nie tracili nadziei na zwycięstwo, na zwycięstwo miłości nad nienawiścią, dobra nad złem, szlachetności nad podłością. Wcześniej czy później to zwycięstwo nastąpi!"

    * Źródło: Audycja świąteczna na antenie Radia Maryja, 28 grudnia 2007.
  • @circ
    A czy ja tu choć raz użyłem słowa "PiS"?
    Czy kiedykolwiek nawoływałem do głosowania na PiS?
    To nie ja odwracam kota ogonem.

    I od kiedy jesteśmy na "Pan/ Pani"?
  • @yuhma
    Nie przeprowadzono żadnego procesu lustracyjnego. W tym rzecz. Oskarżenia wysunięto 19 grudnia (Gazeta Polska zapowiedziała publikację dokumentów SB), aby nie było czasu na przeprowadzenie ich weryfikacji przed ingresem zapowiedzianym na 7 stycznia.

    Komisja Historyczna pracowała 2 dni (3-4 stycznia 2007) na prośbę Abpa Wielgusa.

    Komunikat Komisji z dwudniowych badań dokumentów SB podawał, iż na temat szkodliwości działań ks. Wielgusa istnieją wyłącznie opinie (!) funkcjonariuszy wywiadu PRL (!) odnoszące się do materiałów SB (!), które pośrednio (!) wskazują, że działalność ks. Stanisława Wielgusa mogła (!) wyrządzić szkody. Takie to było źródło - opinie funkcjonariuszy o opiniach innych funkcjonariuszy, że jakaś wypowiedź pośrednio rzekomo mogła wyrządzić szkodę. Do tych "konkretów" odniósł się Abp. zaprzeczając im i wskazując m.in. takie "kwiatki", jak na przykład, że we wskazanych terminach w ogóle nie rozmawiał z wywiadowcami, co łatwo było zweryfikować, bo był w zupełnie innych miejscach, a oni pisali, że rozmawiał.
    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105130927111

    Zadziwia mnie, że wierzysz pomówieniom sb-cji, a nie wierzysz arcybiskupowi, który całym swoim życiem potwierdził wierność Kościołowi, Bogu i Ojczyźnie.

    Jak łatwo jest esbekom w naszym kraju opluć najgodniejszych ludzi. Wystarczy, żeby jakiś funkcjonariusz coś napisał. Naprawdę zadziwia mnie ta naiwność. Zero wnikliwości i solidarności. Sb-ek rzuca kamieniem i pseudointeligencja mu sekunduje. Nie sa istotne świadectwa Papieża, solidaryzującego się z abpem Wielgusem do dzisiaj, Abp. Michalika, większości innych biskupów, Senatu KUL-u, Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, Kurii Płockiej i dziesiątków osób i instytucji. Liczy się, co napisał Sb-ek, a Gazeta Polska wyciągnęła (bez weryfikacji procesowej) 2 tygodnie przed ingresem. Dziwię się.
  • @Rebeliantka
    "wyłącznie opinie (!) funkcjonariuszy wywiadu PRL (!) odnoszące się do materiałów SB (!), które pośrednio (!) wskazują, że działalność ks. Stanisława Wielgusa mogła (!) wyrządzić szkody"
    Dziękuję, dla mnie wystarcza. Gdyby to był materiał o mnie, ze wstydu zapadłbym się pod ziemię. A przedtem przeprosił wszystkich. Nie interesuje mnie, czy szkodził, czy nie. To jest rzecz nie do wycenienia. Był agentem. A KŁAMAŁ, że nie był. W żywe oczy wszystkim ludziom w Polsce skłamał.

    "Liczy się, co napisał Sb-ek"
    A kto, na litość Boską!!!, miał napisać? Papież? Gdzie idziesz po świadectwo pracy? Do działu kadr w zakładzie, gdzie byłaś zatrudniona. A jak zakład zlikwidują - do archiwum. I tam na podstawie świstków wielokrotnego kserowania wydają Ci zaświadczenie. Nie na podstawie opinii twojego obecnego dyrektora. I tak samo było w tym przypadku.

    Ale pal licho agenturalną przeszłość. Co powinien zrobić arcybiskup, kiedy sprawa wyszła na jaw? Napisałem już wyżej. Zapadanie się pod ziemie mu daruję. Padło jakieś "przepraszam"? Nie, arcybiskup zachował się jak typowy agent, których szkolono "zawsze zaprzeczaj". Dopiero jak GP ogłosiła teczkę Greya, Wielgus wystękał drugie oświadczenie. Gdybyż było ono pierwszym...
    To wstyd, że sam Papież musiał angażować się osobiście w tę sprawę.

    Każecie mi brać przykład z Chrystusa. Spytałem: czy Chrystus nie nakazał wyrzec się grzechu?
    Czy Stanisław Wielgus wyrzekł się grzechu? NIE.
    Dowodem są jego kłamstwa.
    Uważasz, że chociaż swojemu spowiednikowi powiedział: "okłamałem wszystkich Polaków"? A do Komunii przystępował? O czym my mówimy??? KOGO Wy bronicie?
  • @Rebeliantka
    Tak, Rebeliantko. Najbardziej boli, że niektórzy katolicy jakby nagle oślepli i rzucają kamieniem.
    Tak niesamowicie silnie działają na nas świeckie "autorytety", że nagle wygrywa prosta informacja trafiająca do serca -"podpisał-> współpracował->winien"

    Genialnie agentura stosuje psychologię tłumu.

    Szatan zawłaszczył już "tak,tak, nie nie", a przecież Biblia jest pełna paradoksów.
  • @yuhma
    Trudno.

    Wyjaśnienia arcybiskupa Wielgusa są dla mnie wiarygodne. Oskarżenia esbecji - nie. Tym bardziej, że nie zostały poddane weryfikacji procesowej.

    Wiem, kogo bronię. Bronię wybitnego biskupa, który całym swoim życiem potwierdził zasługi dla Kościoła i Ojczyzny i wiarę w Boga, a którego na skutek podstępu odsunięto od wpływu na bieg spraw publicznych w Polsce.

    Sądzisz, że ludzie mają się zapadać ze wstydu pod ziemię, bo są pomawiani? Nie podzielam Twojej opinii.

    Ale Ty wolisz wierzyć w bajki agentury. Nic na to nie poradzę. Pozostaniemy przy odrębnych opiniach.
  • @yuhma
    //Dopiero jak GP ogłosiła teczkę Greya, Wielgus wystękał drugie oświadczenie. Gdybyż było ono pierwszym...//

    Nie ma to jak złudzenia rozumu! Skąd wiadomo, że ta kolejność czasowa to dowód na to, że współpracował?
    Między politykami, agenturą, dziennikarzami, Episkopatem i Watykanem trwały rozmowy, Episkopat kazał Wielgusowi się przyznać, bo na pierwszy rzut oka uwierzył dziennikarzom,którzy jak napisała Rebeliantka wybrali moment, by uderzyć w ostatniej chwili by nie dać czasu na uważne zapoznanie się z materiałami. Wiedzieli, że później wyjdzie fałszerstwo, ale sprawy nie da się odwrócić. To była sprawnie przeprowadzona akcja służb. To nie Sakiewicz, ani IPN montował te materiały. Sakiewicz tylko zatarł ręce na podsunięty kąsek, bo sam miał w tym interes. Każdy widzi, że ta gazeta ma zboczenie izraelskie, rzuciło mi się to w oczy na forum Gazety Polskiej, a teraz na "Niezależnej".

    "Ujawnienie rewelacji zbiegło się z wejściem do IPN z polecenia Rzecznika Praw Obywatelskich profesora Andrzeja Paczkowskiego i Zbigniewa Nosowskiego, naczelnego katolickiego miesięcznika "Więź". Mieli oglądać
    materiały na temat Wielgusa."


    Andrzej Paczkowski, z Kolegium IPN donosił "oświadczeniami" do SB. Podpisywal swom nazwiskiem. W zasobach IPN istnieją równiez wskazania na jego kontakty współpracę z wywiadem IZRAELA.
    Pierwsza akcja gen. Dankowskiego / komisja Michnika
    Andrzej Paczkowski, agent Mosadu... Konfident SB???

    Co do Nosowskiego

    "Wspólna Radość Tory, pod red. Stanisława Krajewskiego i Zbigniewa Nosowskiego, (Warszawa: Polska Rada Chrześcijan i Żydów; ISBN 978-83-60356-66-1)"


    Kto miał więc interes, by utrącić Wielgusa?
    No, kto yuhma?

    Wy.
  • Tam, gdzie prześladuje się Kościół
    można w ciemno przy szukanych w googlach nazwiskach wpisać "żyd" i trafi się w sedno.
  • @circ
    //Dopiero jak GP ogłosiła teczkę Greya, Wielgus wystękał drugie oświadczenie. Gdybyż było ono pierwszym...//

    Tutaj jest istotna inna okoliczność. Arcybiskup podał 5 stycznia 2007, że dokument o współpracy podpisał w 1978 roku pod przymusem.

    We wcześniejszych oświadczeniach nie kłamał. Wielgus zajmuje się m.in. filozofią prawa.

    Dla niego było oczywiste, że dokument podpisany w warunkach groźby jest nieważnym oświadczeniem woli.

    Art. 82 kodeksu cywilnego stanowi:
    [Brak świadomości lub swobody] Nieważne jest oświadczenie woli złożone przez osobę,
    która z jakichkolwiek powodów znajdowała się w stanie wyłączającym świadome albo swobodne
    powzięcie decyzji i wyrażenie woli.

    Porównaj proszę z regulacjami w ustawie lustracyjnej, które stanowią tak samo.

    Komisja Historyczna badała wyłącznie dokumenty esbeckie, które co do zasady są dla mnie niewiarygodne. Nie miała czasu ich w żaden sposób weryfikować. Przyjęła oświadczenie arcybiskupa, który zaprzeczył oskarżeniom. Wystarczy uważnie przeczytać całe oświadczenie Arcybiskupa z 5 stycznia i skonsultować je z prawnikiem.

    Wartość esbeckich zapisów w dokumentach należałoby zweryfikować procesowo. Można to zrobić tylko podczas rozprawy.

    Arcybiskup nie miał szans na obronę procesową przed ingresem.

    Masoneria zaatakowała go perfidnie.
  • @circ
    //Dopiero jak GP ogłosiła teczkę Greya, Wielgus wystękał drugie oświadczenie. Gdybyż było ono pierwszym...//

    Cytat z oświadczenia Wielgusa z 5 stycznia 2007 r.:

    "Najgorszy był mój wyjazd do Monachium w r. 1978. Miałem wówczas spotkanie z bardzo brutalnym funkcjonariuszem wywiadu, który wrzaskiem i groźbami, że mnie zniszczy, skłonił mnie do podpisania deklaracji współpracy z wywiadem. Była to moja chwila słabości. Zawsze żałowałem że nie zrezygnowałem wówczas z mojego wyjazdu. Tym razem wywiad oczekiwał ode mnie, że nawiążę kontakt z rozgłośnią Wolna Europa. Żadnego kontaktu nie podjąłem. Nigdy nie byłem w rozgłośni. Nigdy też nie rozmawiałem z żadnym z jej pracowników".

    Powtarzam raz jeszcze, oświadczenie woli złożone pod przymusem jest nieważne. To elementarz prawa. Biskup wcześniej nie kłamał!!!
  • @Rebeliantka
    Krysiu. Nieraz broniłyśmy obie uciskanych i więżniów, ja bardziej żarliwością , ty chłodnym umysłem.

    Dzięki ci, za tę pracę i precyzyjne analizy.
    Jestem pełna podziwu dla Twojego chłodu, mrówczej pracy, znajomości prawa i logiki.
    Obym umiała Cię naśladować.
    Pozdrawiam.

    Tak. Ten atak na biskupa był bardzo fachowo przygotowany.

    Szanuję Kościół i uznaję, że jest jak jest, ale do polityków mam niewysłowiony żal i pretensje.
    Idą ciągle przeciw Bogu, narodowi i zwykłej logice.
    Nic ich nie usprawiedliwia w tych akurat działaniach. Kościół jest zawsze staje po stronie dobra i chciałby bardziej, ale nie ma tu czego i kogo popierać.. Trudno mu być żarliwym, bez wsparcia polityków prawicy. Mogliby wiele wygrać. Szkoda.
  • @Rebeliantka
    "Najgorszy był mój wyjazd do Monachium w r. 1978. Miałem wówczas spotkanie z bardzo brutalnym funkcjonariuszem wywiadu, który wrzaskiem i groźbami, że mnie zniszczy, skłonił mnie do podpisania deklaracji współpracy z wywiadem. Była to moja chwila słabości. Zawsze żałowałem że nie zrezygnowałem wówczas z mojego wyjazdu. Tym razem wywiad oczekiwał ode mnie, że nawiążę kontakt z rozgłośnią Wolna Europa. Żadnego kontaktu nie podjąłem. Nigdy nie byłem w rozgłośni. Nigdy też nie rozmawiałem z żadnym z jej pracowników".



    spotkanie z brutalnym funkcjonariuszem odbyło się:

    1. przed wyjazdem?

    czy:

    2. w Monachium?


    Rozumiem, ze przed.
    Nie rozumiem, ze nie zrezygnował.

    To wszystko.
  • @ciemnablondynka
    On tam nie pojechał za chlebem, ale dla Boga i Polski.
    Jak matka, która dba o siebie, by służyć dzieciom.
    To człowiek odważny, który nie boi się o siebie, nie straszne mu męczeństwo.

    http://www.youtube.com/watch?v=qaeYIlQyTkQ

    Nie dajmy sobie zmienić oczu.
  • @circ
    "Jak matka, która dba o siebie, by służyć dzieciom."
    Czyli: Co zrobiłaby matka, aby dać chleb głodnym dzieciom? ---Na przykład podpisałaby zgodę na współpracę? Czy jeszcze coś innego by zrobiła?
    A potem czekałaby na godności i zaszczyty. Bo była zmuszona, okolicznościami, krzykiem, zastraszaniem. I jest najlepsza, bo inne pewnie robią jeszcze gorsze rzeczy. Interesujące rozumowanie!
  • @circ
    Daj spokój!!!!!!


    A co takiego było w Monachium??????

    Źródło Wody Życia????

    Ziemia Święta????

    Ewangelia Nowa?

    Daj spokój!



    Całuję
  • Papież Benedykt XVI zamknął sprawę Wielgusa definitywnie.
    Wielu ludzi miało wiele powodów aby podpisywać zobowiązania o współpracy z SB. Nie podpisywali. Ci co podpisali, z jakichkolwiek powodów, muszą ponieść konsekwencje. Głupoty? Cwaniactwa? Nie liczenia się ze standartami moralnymi? Nie wiem, nie wnikam. Powtarzam. Papież Benedykt XVI zamknął sprawę definitywnie. Chcesz dyskutować z Papieżem? Twoja sprawa.

    Otworzenie wszystkich "teczek" w IPN napewno pomogłoby wielu ludziom. Mówiąc "wszystkich" mam również na myśli
    teczek księży i hierarchów KK i innych.

    Tylko dogłębna lustracja i dekomunizacja, nawet po tylu latach, jest w stanie położyć kres temu wszystkiemu.
  • @ciemnablondynka
    Nie ma ludzi, którzy nigdy nie popełnili żadnego błędu. Nawet Św. Piotr się zaparł raz jeden Chrystusa, choć był jego miłującym uczniem. Zapomniałaś? A mimo to Chrystus go uczynił swoim następcą na ziemi.

    To źle, gdy katolicy nie potrafią wybaczyć, kierować się sprawiedliwością i miłością wobec swoich najlepszych hierarchów.
  • @Tomasz A.S.
    A co arcybiskup Wielgus zrobił złego poza tą jedną chwilą słabości? Czy całe niezłomne życie nie było świadectwem jego kwalifikacji do bycia biskupem Warszawy, a tylko ta jedna chwila w 78 roku miała być decydująca? Jaki tu jest rachunek sprawiedliwości? Gdzie tu chrześcijańska mądrość? Co by zrobił Chrystus? On przecież wybaczył Piotrowi, który raz jeden się go zaparł.
  • @ciemnablondynka
    A jak wyglądało życie ks. Wielgusa po 78 roku? Co było z całym jego późniejszym życiem? Czy zaświadczył o wielkiej miłości do Boga, Kościoła i Ojczyzny? Czy jeden "grzech" lub jedna słabość ma przekreślić całe późniejsze życie?

    Czy to jest sprawiedliwe?
  • @Jurand
    Temu wszystkiemu? Czyli czemu w odniesieniu do księdza arcybiskupa Wielgusa?

    Papież Benedykt pisał w miesiąc po odwołanym ingresie do Arcybiskupa Wielgusa:

    "W tym ostatnim okresie współuczestniczyłem w cierpieniach Ekscelencji i pragnę zapewnić o mojej duchowej bliskości i braterskim zrozumieniu.

    Jako Rektor Uniwersytetu w Lublinie i jako Biskup Płocka, Ekscelencja dał dowód wielkiej pobożności i głębokiej miłości do Chrystusa i do Kościoła".
    /Benedykt XVI w liście do abp. Wielgusa, 12 lutego 2007/

    A gdzie u Was, wielcy moraliści, wdzięczność i miłość do biskupa, który wiernie służył przez całe życie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, pomijając tą jedną chwilę słabości?
  • @ciemnablondynka
    Haniu.

    Nie interesuje mnie kiedy kapłan;


    1. Ma cudzych bogów.
    2. Wzywa imienia Boga twego nadaremno.
    3. Nie pamięta, by dzień święty święcić.
    4. Nie czci ojca i matki
    5. Zabija.
    6. Cudzołoży.
    7. Kradnie.
    8. Mówi fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu.
    9. Pożąda żon.
    10. I rzeczy, która jego (bliźniego) jest.

    Nie interesują mnie też grzechy bliźnich,( Twoje też) za wyjątkiem tych, za które współodpowiadam, bo to są sprawy pomiędzy Bogiem, a sumieniem człowieka.
    Za Kościół odpowiada papież i nie ośmielę się mu sprzeciwić nigdy, tak mi dopomóż Bóg. A jeśli to się stanie, niech wypełnią się na mnie psalmy złorzeczenia.
    Mój stosunek do Matki naszej, Kościoła wynika prosto z czwartego przykazania.
    -------------------------------------------

    Interesują mnie natomiast grzechy i postawa władz i osób publicznych, te dotyczące spraw, które są nasze wspólne, lub święte. Będę bronić Kościoła i Polski przed ich brudnymi łapami do końca swoich dni, jak Bóg da. Przysięgam.


    Czy masz co do tego jakieś uwagi?
  • @Rebeliantka, All
    //A gdzie u Was, wielcy moraliści, wdzięczność i miłość do biskupa, który wiernie służył przez całe życie Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie?//

    Też się właśnie pytam!

    Jest bardziej niewdzięczny naród który topi w łyżce wody swoich najlepszych ludzi (za najmniejszy drobiazg, bo go media zafiksowały), niż Polacy?

    Oto zwycięstwo masonów nad lemingami!

    [nie wybaczę GaPolowi, że tak ogłupił ludzi. Widziałam tych nienawistników w Klubach GaPola. Wyzywają każdego niezafiksowanego od agentów. Są jak klony.]
  • @Rebeliantka
    Najgorsze co mógł zrobić abp Wielgus to po potwierdzeniu swojego podpisu o współpracy z SB, to odwołanie swoich poprzednich słów, i pójście w zaparte. O ile mogę i chcę przebaczyć błąd, względnie chwilę słabości, o tyle to co zrobił abp Wielgus później, niestety uzmysłowiłó mi, że nie jest tym za którego chce abym go uważał. Gdyby wytrwał w swoim postanowieniu bycia w prawdzie, byłbym pierwszym, który stanąłby za nim lub przed nim, aby go osłonić. Niestety tak się nie stało.

    Wybacz Rebeliantko, ale dyskusję w tym temacie uważam za nie tylko zbyteczną, ale i robiącą krzywdę Arcybiskupowi Wielgusowi. Czas najwyższy aby dać mu spokój. Czas najwyższy aby zająć się przyszłością. Przeszłość Abpa zostawmy w spokoju.

    "temu wszystkiemu" oznacza również to całe bagno różnej maśći donosicieli. Małych i dużych. Drani i "tych nie robiących krzywdy". Tej zapaści, już napewno można rzec, cywilizacyjnej, w jakiej znajduje się Polska.
  • @Jurand
    Nie wiem o co chodzi w tym akapicie?

    "Najgorsze co mógł zrobić abp Wielgus to po potwierdzeniu swojego podpisu o współpracy z SB, to odwołanie swoich poprzednich słów, i pójście w zaparte"
  • Fakty - podsumowanie
    Fakty są takie;

    1. w 78 roku ks. Wielgus podpisał nieważne oświadczenie o współpracy; oświadczenie zostało podpisane pod wpływem gróźb, więc na mocy art. 82 kc - jako podpisane przez osobę znajdującą się w stanie wyłączającym swobodne powzięcie decyzji i swobodne wyrażenie woli - jest bezspornie nieważne.

    2. nie ma żadnych dowodów - poza niewiarygodnymi zapisami sb-ków - że ks. Wielgus z nimi współpracował,

    3. nie ma dowodów, że ks. Wielgus wyrządził komukolwiek jakąkolwiek szkodę, nadto oskarżenia funkcjonariuszy są ogólne, niekonkretne, są - wg ustaleń Komisji Historycznej - tylko opiniami funkcjonariuszy wywiadu PRL, którzy odnoszą się do jakichś "pośrednich materiałów SB";

    4. w materiałach tych znajduje zresztą się podsumowujące stwierdzenie funkcjonariusza wywiadu: "oceniając całokształt sprawy uważam, że „Grey” nie spełnił zadań, które przyjął do wykonania przed wyjazdem za granicę, zachował bierność: brak naprowadzeń, zupełna pasywność na odcinku nawiązywania znajomości z ludźmi wchodzącymi w zakres naszego zainteresowania, zignorował zadanie dot. rozpracowania ukraińskich ośrodków nacjonalistycznych w Monachium itd.”

    5. abp Wielgus nie mógł przed ingresem w sposób procesowy udowodnić, że oskarżenia es-ków wobec niego są całkowicie gołosłowne, gdyż nie było na to czasu,

    6. przyczyną dla której nie była możliwa procesowa weryfikacja treści dokumentów sporządzanych przez sb-ków, było to, że Gazeta Polska zapowiedziała swoje rewelacje 10 grudnia, a ingres był zaplanowany na 7 stycznia; abp Wielgus nie miał więc żadnych szans na obronę swojego dobrego imienia,

    7. w obronie abpa Wielgusa stanęły murem struktury kościelne, wystawiając mu najwyższe rekomendacje jako wybitnemu i zasłużonemu biskupowi, duszpasterzowi, rektorowi KUL-u, znakomitemu uczonemu, niezwykle prawemu człowiekowi, w stosunku do którego nikt nie zgłaszał najmniejszych zastrzeżeń,

    8/ abp Wielgus stał się ofiarą podłej intrygi sił wtrącających się do wewnętrznych spraw Kościoła Katolickiego przy wykorzystaniu nieweryfikowanych esbeckich papierów,

    9/ Abp Wielgus, chroniąc autorytet Kościoła Katolickiego i "dobro spokojnej pracy duszpasterskiej Kościoła" złożył rezygnację z funkcji przed ingresem; zapobiegł w ten sposób dalszym atakom na Kościół w Polsce i intrygom skierowanym przeciwko Kościołowi,

    10/ wbrew nikczemnym pomówieniom medialnych funkcjonariuszy abp Wielgus cieszy się nadal, może nawet jeszcze większym niż przed odwołanym ingresem, szacunkiem i zaufaniem Papieża, Episkopatu w Polsce oraz innych struktur Kościoła.

    Takie są fakty. Reszta to zniesławianie i radość wrogów Kościoła, że udało się w sposób zorganizowany wykluczyć z posługi w Warszawie wybitnego biskupa. Radość do czasu. Kościół zawsze zwycięża. Króluj nam Chryste!
  • @Rebeliantka
    Odnośnie pkt.4. Może się mylę ale wydaje mi się, że niegdyś na antenie TV TRWAM prokurator Witkowski omawiając po kolei każdą stronę teczki abp Wielgusa powiedział, że TW Grey nie odnosi się do abp lecz, że jest to perfidnie dokonana "wrzuta" innego agenta do akt Wielgusa. Faktem jest natomiast, że rezydent polskiego wywiadu w Niemczech wysłał do centrali pismo, że abp Wielgus jest zupełnie nieprzydatny ponieważ nie sporządził żadnego dokumentu.
    Poza tym przypominam sobie, że w nocnych rozmowach RM dzwoniła wówczas pewna medyczka, która doskonale znała stan zdrowia abp Wielgusa i wyraziła się w ten sposób: patrząc na twarz abp w katedrze, pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy była taka, że coś mu dali. Dla niej fizjonomia abp nie była normalna jak zawsze.
  • @Jurand
    napisał pan:
    "Wybacz Rebeliantko, ale dyskusję w tym temacie uważam za nie tylko zbyteczną, ale i robiącą krzywdę Arcybiskupowi Wielgusowi. Czas najwyższy aby dać mu spokój. Czas najwyższy aby zająć się przyszłością. Przeszłość Abpa zostawmy w spokoju."

    Odpowiadam panu:
    czas najwyższy zając się przyszłością i doprowadzić do rehabilitacji Abp Wielgusa.Czas najwyższy rozpocząć działania publiczne wobec Episkopatu ,by rehabilitował Abp Wilegusa i powierzył mu odpowiednie stanowisko w swoich szeregach.
    czas najwyższy ,by wierni spowodowali- w ramach wspólnot świeckich KRK- powrót Abp Wielgusa do funkcji publicznych w Kościele naszym.By jego talenty i prawość charakteru i mądrość znów zaistniały znowu w pasterzowaniu i ewangelizacji,zwłaszcza środowisk akademickich i naukowych,bo to wybitny uczony także.
    Nie można dłużej zgadzać się na krzywdę moralną jaka dzieje się nieustannie wobec jego osoby,gdyż Abp Wielgus jest na wygnaniu i w ostracyzmie publicznym.
    A dwaj dziennikarze[którzy o sobie mówią że są publicystami katolickimi],ci co swoimi piórami nieuczciwymi rozpętali nagonkę publiczną na Abp Wielgusa powinni Jego i nas-wiernych ,przeprosić za swój godny potępienia akt "opluskwienia" sylwetki Arcybiskupa.
    No, i o Jego przeszłości,wybitnej dla KRK i dla kultury narodowej powinnismy pisać i mówić jak najczęściej i jak najwięcej.Circ dała nam przykład piękny ,jak to należy robić.
  • @traszka
    Dziękuję za uzupełnienie.
  • Poprawka
    w punkcie 6. powinno być 19 grudnia, a nie 10 grudnia

    Czyli:
    6. przyczyną dla której nie była możliwa procesowa weryfikacja treści dokumentów sporządzanych przez sb-ków, było to, że Gazeta Polska zapowiedziała swoje rewelacje 19 grudnia, a ingres był zaplanowany na 7 stycznia; abp Wielgus nie miał więc żadnych szans na obronę swojego dobrego imienia w tak krótkim czasie,
  • @Rebeliantka
    Naprawdę nie wiesz? Przecież to jest podstawą! Otóż Abp Wielgus przyznał wobec wszystkich, z płaczem, że podpisywał współpracę z SB!
    Specjalna Komisja Kościelna, po zbadaniu, potwierdziła tą współpracę! Komisja bazowała na zachowanych dokumentach i rozmowie z Abp Wielgusem. Bazując na opinii tej Komisji, a nie na opinii jakichś tam dziennikarzy, Papież Benedykt XVI odwołał ingress!

    Nie wiem kto podsunął Arcybiskupowi myśl, aby wycofać się z tego co wcześniej powiedział, do czego się przyznał. Ale to było to co można było zrobić najgorszego w zaistniałej sytuacji.

    Naprawdę nie mam ochoty dłużej nad tym dyskutować. Zbyt bolesne. Przepraszam.
  • @Jurand
    Nadal nie wiem do czego się odwołujesz.

    Komisja Historyczna dokonała badań „Karty kieszeniowej ‘Jacket’ nr 7207” w dniach 3-4 stycznia 2007 r. W dniu 5 stycznia wydała komunikat.
    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105115326260
    W dniu 5 stycznia 2007 Abp. St. Wielgus wydał oświadczenie w którym ustosunkował się do zawartości teczki. Potwierdził, że w 1978 r. pod wpływem gróźb podpisał umowę o współpracy.
    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105130927111
    Analizę komunikatu Komisji Historycznej podałam powyżej.
    Rezygnację ks. abp Wielgus złożył dobrowolnie.

    A więc kiedy Abp wycofał się z tego, do czego się przyznał? Jakie elementy swojego oświadczenia z 5 stycznia i kiedy zakwestionował?
  • @Jurand
    Czy ty uważnie czytasz?
    Przyznał się że podpisał( to było pod grożbami), ale nie współpracował.Podpis (niewazny zresztą) to nie współpraca.
    Oba stwierdzenia są prawdą.


    Ludzie. Czemu wy nie rozumiecie co mówicie?

    Jurand. Może tak twoje życie dzień po dniu rozbierzemy publicznie, hę?
  • @circ
    Ależ nie ma sprawy! Nawet minutę po minucie. Dla ułatwienia podam, że moje nazwisko było kilkakrotnie podawane przez RWE czy szło do Amnesty International w latach '83 i '85 w związku z aresztowaniami antykomunistycznego podziemia solidarnościowego. Nawet pod celą miałem qrwę.

    Dlatego mówię jeszcze raz bardzo wyraźnie. Kapuś, nieważne czy "niewyrządzał" krzywdy, zawsze będzie kapusiem, donosicielemm lub jak nazywaliśmy takich ludzi pod celą qrwą.

    Niektórzy mogli się załamać w czasie śledztwa, ale nigdy dobrowolnie nie sypnęli. Nigdy nie podpisywali żadnych zobowiązań współpracy, jak to robiło wielu ludzi z własnej i nie przymuszonej woli. W zamian za co? Za wyjazd do Rzymu? Za trochę srebrników? Za możliwość utrącenia konkurenta czy niewygodnego człowieka? Lub tylko dla SAMEJ PRZYJEMNOŚCI ZWICHNIĘCIA ŻYCIA I KARIERY!

    Pamiętaj o jednym. Ja mam prawo zapytać kim Ty byłaś, co robiłaś w latach 1980-1986. Ja to prawo sobie nabyłem. Czy Ty również to prawo nabyłaś?
  • @Rebeliantka
    Czy Ty naprawdę jesteś aż taka naiwna? Jakie groźby? Że zostanie zamordowany? Że rodzice czy rodzeństwo zostaną pozbawini środków do życia względnie osadzeni w więzieniu?

    Jkaie groźby?
  • @Wiesław P
    Jaruzelski również pochodził z bardzo patriotycznej rodziny. I co? I nic! czasami ambicja bycia kimś zagłusza moralność i wychowanie wyniesione z domu, z patriotycznej rodziny.

    Poprostu Wielgus w pewnym momencie stchórzył. Gdfyby nie stchurzył, dzisiaj byłby w Warszawie.
  • @Jurand
    //"Pamiętaj o jednym. Ja mam prawo zapytać kim Ty byłaś, co robiłaś w latach 1980-1986. Ja to prawo sobie nabyłem. Czy Ty również to prawo nabyłaś?"//

    W 80-tym kończyłam studia i woziłam bibułę z Paryża, a potem zmagałam się z życiem i rodziłam dzieci, latając na msze patriotyczne i marsze. Wszyscy mamy prawo pytać.

    Ja się ciebie pytam jakie dało owoce to Twoje podziemie?
    Wybrało Bolka, a potem to już wiadomo co było.

    Daliście się jak barany prowadzić służbom i nadal to robicie.
    Nie róbcie już nam polityki, dobrze? Jesteście zbyt słabi mózgowo.
  • @Wiesław P
    Tak. Dali się podpuścić, bo mają materialistyczny kręgosłup.

    Człowiek wiary doskonale odróżnia Prawdę i dobro od ich przeciwieństwa.
  • @Wiesław P
    Dziękuję za obszerną notkę, bogatą w fakty.
    Może doczekamy się naukowego i obiektywnego opracowania prawdy tych czasów przez polskich historyków.

    Tak się składa, że Jaruzelscy to rodzina mojego męża. Generał nie utrzymuje z nimi stosunków, ani oni z nim.
    Dowodów na to kim jest naprawdę nie zdobędziemy. Do oceny wystarczą jednak owoce.

    Piecucha czytam czasami, uważam jednak, że teraz musimy wyłonić wśród siebie charyzmatycznych przywódców duchowych, by budować cywilizację miłości, do czego zobowiązał nas JPII. Tak nam dopomóż Bóg.

    Pozdrawiam.
  • @Jurand
    Ty już wiesz, że Abp Wielgus był donosicielem?

    Ja przeczytałam te esbeckie akta, badane w dniach 3-4 stycznia przez Kościelną Komisję Historyczną i taka teza na podstawie tych akt nie jest uprawomocniona. To jest wyłącznie esbeckie prymitywne pomówienie. Moim zdaniem z tych akt wynika wyłącznie to, że esbecja wielokrotnie nachodziła Wielgusa oraz wykorzystywała fakt, że ubiegał się o paszport i próbowała go wciągać do swojej brudnej roboty.

    Arcybiskup odniósł się do zawartości tych esbeckich akt w oświadczeniu z dnia 5 stycznia 2007 r.

    Osobiście wierzę Wielgusowi, a nie esbekom.

    Pomówienia esbeckie należałoby zweryfikować procesowo.

    Takiej szansy nie miał abp Wielgus przed ingresem. Potem Sąd zwlekał z rozprawą lustracyjną, o którą abp wniósł. Rodziło to podejrzenia, że proces może być nieobiektywny. Z powodu choroby arcybiskup ostatecznie - po wielu miesiącach zwlekania przez Sąd z rozpoczęciem procesu - wycofał swój wniosek o przeprowadzenie sądowego postępowania lustracyjnego.

    W tym stanie rzeczy twierdzenie, że Wielgus był agentem jest nieuprawnione. Chyba, że odstępujemy od cywilizowanych zasad, że naruszenie prawa lub dobrych obyczajów trzeba komuś udowodnić.

    Sądzę, że arcybiskup, który swoim życiem dowiódł, że był gorliwym kapłanem, znakomitym duszpasterzem, patriotą, rzetelnym i wybitnym uczonym, zasłużonym rektorem KUL, itd, etc., powinien mieć prawo do obrony przed esbeckimi pomówieniami.

    Tego prawa Ojczyzna zarówno przed ingresem, jak i później, go pozbawiła.

    To wstyd dla środowisk patriotycznych w Polsce.

    Ci, którzy siedzieli w więzieniach po to, aby Polska była wolna, siedzieli tam na darmo, skoro można było bez procesu zlinczować Wielgusa.

    Tyle z mojej strony w tej sprawie.
  • @Rebeliantka
    Ja jestem przekonana, że oponenci są wśród tych, którzy nawet nie przejrzeli skanów, nie mówiąc o innych tekstach i dogłębnym śledzeniu sprawy, bo nie mają szacunku dla prawdy i dla drugiego człowieka.
  • @Wiesław P
    Piszę o prawdziwych. Mieszkają w Poznaniu.

    Zrób kopie tych dokumentów przy świadkach, zbierz ich podpisy, kopie z kopią podpisów roześlij do wielu ludzi, i do IPN i prasy, by zachować własne bezpieczenstwo.
    Nawet jak nie ukażą się publikacje, nie będą już mieli powodu, by cię gnębić.

    Pozdrawiam.
  • @Wiesław P
    //podgryzł!!! gardło//
    o, Matko Swięta!

    Wieczny odpoczynek racz im dać Panie.
  • @Wiesław P
    Wiesz, żydzi w Kościele wiele nie naszkodzą, tego jestem pewna. Codzień muszą kłaniać się Chrystusowi i w duchu modlą się o nawrócenie swoich. Z katolicyzmu nie da się zrobić judaizmu, choćby nie wiem co.

    //Pamiętam rozpacz Mamy i Babci.//

    Tak, Polskie dzieci, synaczkowie nasi. Zawsze pozostaną w sercach i wdzięcznej pamięci. Bóg im zapłać w niebie.

    Pozdrowienia dla małżonki.
  • @Wiesław P
    Bończa, herb Sapiehów.
    Niech Twoje dzieci noszą go z dumą.

    Mój dziadek miał h. Rogala, a mąż Nałęcz.
  • @Wiesław P
    "siedmiu braci rycerzy"

    Napisz o tym wszystkim notkę. To bardzo piękne.
    Winnismy pisać o historiach rodzinnych i herbowych.
    W mojej rodzinie niewiele przetrwało, nitki się porwały, mój tata spędził zycie na morzu i nie miał czasu, kilka lat temu dopiero spotkał się z braćmi po wielu latach, ale w rodzinie męża są piękne historie rycerzy i świętych, kiedyś kilka opiszę.
    Moja babka miała natomiast piękne nazwisko panieńskie, Oremus, o którym niewiele wiem, zdaje się, że przyszło z Italii przez Węgry.
  • @Wiesław P
    hoho, mociumpanie!
    stronę sobie dodałam, poczytam.
    Olbrzymia praca składana ze świętych okruszków.

    A ten wypis cudowny, jak modlitwa. Ileż w tym brzmienia ducha języka i kultury tamtejszej! Musiała to być żywa okolica, tętniąca krwią, potem i mlekiem. Bogactwo. Serce się ściska. Mogło to żyć.
  • @Wiesław P
    W sumie cały ten system był głupi.
    Ciekawe tylko, że był holokaust, potem czystki, a żydów ciągle mamy 200-300 tys. Jak to możliwe, aj, waj?
  • @Wiesław P
    Ogólnie to wiem, ale w szczegółach mam dziury, bo nerwy mi wysiadły przy tym wszystkim i powiedziałam-dość.

    Teraz budujemy Legion. św. Ekspedyta, to o wiele sensowniejsze. Nie zamierzam walczyć z żydami, wolę by się nawrócili. Zakładam, że jak ich odciąć od "gabinetów i kahałów" to staną się normalni.
    A jak się nie nawrócą, niech idą w czorty. Nie zamierzam im matkować.
  • @Wiesław P
    Qrcze, 4 mln. Wierzyć się nie chce.
    Jak my się zaprzyjaźnimy z 4 mln zydów?
  • Komedia...
    Jego Ekscelencja Wielgus, jak również każdy inny kapuś, może mnie pocałować w dupę! Reszta to słowa puste jak wiatr...

    Jak widzę dużo prądu idzie na przegraną sprawę.

    Pozdrawiam nierelatywnie utrudzonych wybielaczy sumień
  • @nurniflowenola
    Na kogo "kapował" - Twoim zdaniem - ks. bp Wielgus? W aktach nie ma żadnych informacji na ten temat.

    A więc, kto był pokrzywdzony? O konkretną odpowiedź proszę.
  • @Rebeliantka
    Myślę, że z tym pytaniem powinnaś się zwrócić do gospodarzy Łubianki. Oni mają wszystko.
  • @Rebeliantka
    Niech moją odpowiedzią będą słowa ks. Isakiewicza-Zalewskiego.

    "Wróćmy do przytoczonego cytatu z programu “Pod prąd” Dalsza jego część brzmi: ...”i wcale nie budzą u wiernych jakieś nięchci do Kościoła”. Mowa oczywiście o ujawnionych Tajnych Współpracownikach w Kościele. Czyżby? Myślę, że choćby po sprawie, nieudanego na szczęście, ingresu bp. Wielgusa wielu katolików w Polsce zwątpiło w sens modlitwy: “Wierzę w jeden powszechny i apostolski Kościół...”
    Ja proszę pana opieram się na badaniach, które przeprowadził Katolicki Instytut Statystyczny. I w tych badaniach, które były publikowane w pismach katolickich zostało zadane pytanie: “Czy ujawnienie prawdy o przeszłości kapłanów zmienia twój stosunek do wiary?” 77 procent powiedziało, że nie! Czyli wierni odróżniają, jak to się mówi popularnie, Pana Boga od księdza. Druga sprawa: czy chcesz by ci ludzie zostali pozbawieni funkcji kapłańskich? Też zdecydowana większość powiedziała, że nie. Ale zrobiono zastrzeżenie: te osoby nie powinny być biskupami, proboszczami, katechetami. Na pytanie co powinni zrobic ci księża uwikłani we współpracę z SB padła odpowiedź, że przede wszystkim powinni to odpokutować. Co więcej: te badania były przeprowadzane na terenie różnych diecezji i najwięcej ludzi było za lustracją tam, gdzie Kościół jest najsilniejszy, czyli tereny diecezji rzeszowskiej czy siedleckiej. Vox populi, vox dei. Mądrość ludu pokazuje, że sprawa ujawniania akt nie jest demonizowana. Natomiast kto najwięcej krzyczy? No przykro to powiedzieć, ale najmocniej krzyczą ci, którzy sami mają coś na sumieniu. I niestety sprawa arcybiskupa Wielgusa polega również na tym, że ten człowiek trzykrotnie skłamał. I to nie jest tylko kwestia czy współpracował czy nie, tylko czy biskupem stolicy kraju może być człowiek, który trzykrotnie zapierał sie prawdy. Analiza wypowiedzi Wielgusa jest to analiza, jeszcze raz podkeślam: mówię to z dużą przykrością, matactwa i kłamstwa. To jest problem, ale myślę, że jednak ludzie zdają sobie sprawę z tego, że ksiądz jest człowiekiem, popełnia błędy, a relacje z Panem Bogiem to jest inna sprawa. Ludzie wiedzą, że Pan Bóg jest nieomylny, a nie dany duchowny."
  • @Wiesław P
    Świetnie, to jest materiał nie na komentarz ale na wpis na pierwszą stronę! Mówię to bardzo poważnie!
  • @circ
    Podsumowując dyskusję. Lustracja i Dekomunizacja niepotrzebne, bo i po co? Przecież wszyscy chcieli dobrze! Każdy TW Ci to powie!

    Pisząc w tak wielkich słowach o Wielgusie, jakich słów użyjesz do opisania męczęństwa Bł. ks. Jerzego Popiełuszki? Do zamordowanych księży Suchowolca i Zbycha oraz wielu innych bezimiennych, którzy nie podpisali?

    Twoje zachwyty nad osobą Wielgusa są napluciem w twarz księdza Małkowskiego i księdza Isakiewicza-ZalewkiegoOraz wielu, wielu innych, którzy nie podpisali!

    Piszesz, że nie mamy wiedzy! Poczytaj książki księdza Isakiewicza-Zalewskiego. Będziesz ją miała!

    Piszesz o zasługach dla KUL. Przecież o wiele więcej dla KUL zrobił Życiński. Poczytaj! A Czajkowski ma wcale nie gorszy dorobek naukowy!

    Już na zakończenie naszej rozmowy chcę zacytować Pasterza z Prawdziwego Zdarzenia, Księdza Isakiewicza-Zalewskiego.

    " Wróćmy do przytoczonego cytatu z programu “Pod prąd” Dalsza jego część brzmi: ...”i wcale nie budzą u wiernych jakieś nięchci do Kościoła”. Mowa oczywiście o ujawnionych Tajnych Współpracownikach w Kościele. Czyżby? Myślę, że choćby po sprawie, nieudanego na szczęście, ingresu bp. Wielgusa wielu katolików w Polsce zwątpiło w sens modlitwy: “Wierzę w jeden powszechny i apostolski Kościół...”
    Ja proszę pana opieram się na badaniach, które przeprowadził Katolicki Instytut Statystyczny. I w tych badaniach, które były publikowane w pismach katolickich zostało zadane pytanie: “Czy ujawnienie prawdy o przeszłości kapłanów zmienia twój stosunek do wiary?” 77 procent powiedziało, że nie! Czyli wierni odróżniają, jak to się mówi popularnie, Pana Boga od księdza. Druga sprawa: czy chcesz by ci ludzie zostali pozbawieni funkcji kapłańskich? Też zdecydowana większość powiedziała, że nie. Ale zrobiono zastrzeżenie: te osoby nie powinny być biskupami, proboszczami, katechetami. Na pytanie co powinni zrobic ci księża uwikłani we współpracę z SB padła odpowiedź, że przede wszystkim powinni to odpokutować. Co więcej: te badania były przeprowadzane na terenie różnych diecezji i najwięcej ludzi było za lustracją tam, gdzie Kościół jest najsilniejszy, czyli tereny diecezji rzeszowskiej czy siedleckiej. Vox populi, vox dei. Mądrość ludu pokazuje, że sprawa ujawniania akt nie jest demonizowana. Natomiast kto najwięcej krzyczy? No przykro to powiedzieć, ale najmocniej krzyczą ci, którzy sami mają coś na sumieniu. I niestety sprawa arcybiskupa Wielgusa polega również na tym, że ten człowiek trzykrotnie skłamał. I to nie jest tylko kwestia czy współpracował czy nie, tylko czy biskupem stolicy kraju może być człowiek, który trzykrotnie zapierał sie prawdy. Analiza wypowiedzi Wielgusa jest to analiza, jeszcze raz podkeślam: mówię to z dużą przykrością, matactwa i kłamstwa. To jest problem, ale myślę, że jednak ludzie zdają sobie sprawę z tego, że ksiądz jest człowiekiem, popełnia błędy, a relacje z Panem Bogiem to jest inna sprawa. Ludzie wiedzą, że Pan Bóg jest nieomylny, a nie dany duchowny."

    To byłoby na tyle.
  • @Jurand
    Myślę, że - być może - ja należę do innej cywilizacji, niż Ty.

    Badania, które przytaczasz, wypowiedzi ks. Isakowicza-Zalewskiego, męczeństwo zamordowanych księży, nie mają znaczenia w tej konkretnej sprawie. Sprawie, której istotą jest, czy ustalono prawdziwy stan faktyczny w sprawie Wielgusa.

    W mojej cywilizacji najpierw należy ustalić fakty, a dopiero potem je ocenić i wydać wyrok.

    W sprawie księdza arcybiskupa Wielgusa nie ustalono faktów zgodnie z łacińskimi regułami procesowymi.

    W aktach - teczce pod tytułem „Karta kieszeniowa ‘Jacket’ nr 7207” (dokumenty zostały wytworzone przez Wydział VIII (XI) Departamentu I Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) nie ma żadnych konkretów, które pozwalałyby ustalić, kto jest pokrzywdzony. Bez pokrzywdzenia nie ma donoszenia, bo niby na kogo donosił? To jest oczywiste w cywilizacji łacińskiej.

    W aktach są pomówienia sb-ecji na wysokim stopniu ogólności, pochodzące z drugiej ręki, bez żadnej wartości procesowej.

    W związku z tym nie widzę podstaw do potępiania ks. Wielgusa, co robisz. W tych aktach ja natomiast widzę coś innego. Widzę ofiarę - młodego księdza Wielgusa, namierzonego z powodu odważnych kazań, które wygłaszał, ustawicznie nachodzonego, w tym w jego własnym mieszkaniu, nagabywanego, zarzucanego propozycjami współpracy, których on moim zdaniem wysłuchiwał, ale nie podejmował. Tylko tyle wynika z akt.

    Ks. Abp przedstawił okoliczności i sposoby, w jaki go nagabywano (oświadczenie z 5 stycznia 2007).

    Wszystko inne, co piszesz, nie ma albo związku z tą sprawą, albo nie ma oparcia w stanie faktycznym. To są wyłącznie spekulacje i nieuprawnione oceny.

    Dekomunizacja i lustracja tak, ale nie dzika. Muszą być gwarancje procesowe dla lustrowanego. To jest nawet w polskim prawie lustracyjnym przewidziane. Dla wszystkich, tylko nie dla księży.

    Ksiądz Wielgus został takich gwarancji pozbawiony. To jest dla mnie najbardziej nikczemne, że nie miał prawa do obrony. Że nie zweryfikowano zapisów esbecji.

    I nie wiem, o jakich trzech kłamstwach mówisz. Ja się cały czas powołuję na oświadczenie Abpa Wielgusa z 5 stycznia z 2007 r., zawierające odniesienie się do zawartości teczki pod tytułem „Karta kieszeniowa ‘Jacket’ nr 7207”.

    To jest dla mnie punkt odniesienia. Jeśli mówisz o jakichś kłamstwach, podaj źródła, gdzie można znaleźć te wypowiedzi, to je zbadam.

    Tyle.
  • @circ i @rebeliantka....
    Przemyślcie, czy nie zastąpiłyście Jezusa Chrystusa arcybiskupem Wielgusem... Wasze mniemanie, że Papież Benedykt XVI uległ podszeptom ś.p. Lecha Kaczyńskiego czy redaktora Sakiewicza jest obrazą dla Ojca Świętego... To co się stało podczas tego (dzięki Bogu) nieudanego ingresu, było wydarzeniem BEZ PRECEDENSU w dziejach Kościoła Świętego. Już sam ten fakt, powinien Wam dać do myślenia. Krytykujecie bardzo mądrą decyzję Ojca Świętego, jak i samego arcybiskupa, cóż za demoniczna pycha i krótkowzroczność...
  • @circ
    W stanie wojennym jedziłaś do Paryża?
  • @Siekciu
    Nie wiem o czym mówisz.

    Ks. Abp Wielgus sam zrezygnował. Papież do dzisiaj publicznie solidaryzuje się z Arcybiskupem.

    Rzeczywiście odwołanie ingresu było wydarzeniem bez precedensu.

    Bez precedensu też i totalitarnym działaniem było pozbawienie Arcybiskupa Wielgusa możliwości obrony przed esbeckim pomówieniem. Racz zauważyć, że wszyscy inni - poza księżmi - mają możliwość obrony przed pomówieniami o współpracę w procesach auto-lustracyjnych z wszystkimi gwarancjami procesowymi, jakie przewiduje prawo karne.

    Demoniczna pycha charakteryzuje Ciebie, gdy pomówionemu przez esbecję Arcybiskupowi nie dajesz prawa do obrony. Jaki demon nadał Ci prawo pozbawiania kogoś domniemania niewinności, że zapytam w Twoim aroganckim języku?
  • @Rebeliantka
    "Papież do dzisiaj publicznie solidaryzuje się z Arcybiskupem." A co powinien zrobić Ojciec Święty? Wyjść do okna w Bazylice św. Piotra i potępić arcybiskupa? Na to bym nie liczył.... a dla wyznawców arcybiskupa (nawet gdyby Papież tak postąpił) nic by to nie zmieniło. Oni już kanonizowali w swoich głowach arcybiskupa Wielgusa.

    "Ks. Abp Wielgus sam zrezygnował." ja uważam, że nie do końca tak sam z siebie zrezygnował... ale jeśli nawet, to czemu nie uszanujecie jego decyzji, tylko sączycie jad zamętu? Jeśli został skrzywdzony, prawda i tak ujrzy światło dzienne. A jeśli Duch Święty zechce z niego uczynić swoje narzędzie, to ani Sakiewicz, ani cały PiS czy kto tam jeszcze nie stanie Mu na przeszkodzie. Ale tego musi chcieć Duch Święty, a nie np. Circ.

    P.S. Jeśli odbierasz mój język jako arogancki, to przepraszam. Przez minutę nawet nie pomyślałem, by wobec Ciebie być niegrzecznym lub aroganckim.
  • @Siekciu
    Dziękuję za "PS".

    Odpowiadając na zadane pytania:

    1/ nie sączę jadu zamętu, tylko wypowiadam się w sprawie poruszonej przez circ.
    Osobiście koncentruję się na metodzie pozbycia się Arcybiskupa Wielgusa, gdyż uważam że miały miejsce w tym przypadku bardzo poważne nadużycia. Pozbawienie kogoś prawa do obrony przed esbeckimi pomówieniami jest dla mnie sprawą, której nie wolno zamiatać pod dywan. Mówię o tym, bo uważam ze rzecz jest ważna.

    2/ Uważam, że solidarność i szacunek okazywane przez Benedykta XVI arcybiskupowi Wielgusowi nie mają charakteru li tylko kurtuazyjnego. Moim zdaniem są autentyczne, m.in. ze względu na pozycję naukową Abpa Wielgusa w świecie jako teologa i historyka średniowiecza, a także byłego wybitnego rektora KUL.
  • @Rebeliantka
    Jeszcze raz przepraszam... moje komentarze były bardziej skierowane do Autorki tego bloga... Ale mimo wszystko nie zgadzam się z Tobą. Myślę, że gdyby Benedykt XVI nie miał mocnych podstaw, nie poprosiłby/nie wpłynąłby na arcybiskupa Wielgusa by zrezygnował. Moim zdaniem, arcybiskup Wielgus, jeśli faktycznie sumienie ma czyste w omawianej sprawie, padł ofiarą tylko swoich braci z episkopatu. Gdyby jasno, przejrzyście i z miłością załatwiono sprawę współpracy z "czerwonym smokiem", nawet wbrew państwu i poza nim, dziś nie byłoby żadnych dramatów.

    Pozdrawiam.
  • @Siekciu
    Chciałam tylko przypomnieć przyczyny rezygnacji Abpa Wielgusa:

    „Kościół w Polsce potrzebuje dzisiaj pokornego spojrzenia w prawdzie na swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Abp Wielgus dobrowolnie złożył rezygnację z powierzonego mu urzędu ze względu na poważne oskarżenia wysuwane pod jego adresem. Za tę decyzję o rezygnacji, będącą świadectwem troski o dobro Kościoła, należą się słowa uznania. Także decyzja Ojca Świętego Benedykta XVI o przyjęciu tej rezygnacji była wyrazem zatroskania o spokojną pracę duszpasterską Kościoła w Polsce” (oświadczenie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski z 7.01.2007, podpisane przez abp J. Michalika, abp S. Gądeckiego i bpa P. Liberę).

    Przeciwko biskupowi rozpętano od 19 grudnia medialną histerię. Przed ingresem 7 stycznia nie miał żadnych szans na oczyszczenie się z esbeckich zarzutów. Nie miał żadnych możliwości obronić się w drodze procesowej (przesłuchanie pomawiających go esbeków, badania dokumentów przez biegłych, etc.), gdyż wymagałoby to procedury sądowej, na którą nie było czasu. Nie ma powodu, by sądzić, że Abp Wielgus ustąpił z innych powodów, niż kierowanie się troską o autorytet i dobro Kościoła.
  • @Siekciu
    "Moim zdaniem, arcybiskup Wielgus, jeśli faktycznie sumienie ma czyste w omawianej sprawie, padł ofiarą tylko swoich braci z episkopatu. Gdyby jasno, przejrzyście i z miłością załatwiono sprawę współpracy z "czerwonym smokiem", nawet wbrew państwu i poza nim, dziś nie byłoby żadnych dramatów".

    Nie wiem, czy tak jest.

    Jestem bardzo daleka od przypuszczeń, że winien jest w tej sprawie Kościół.

    Przypominam, co mówił w imieniu Abpa Wielgusa mecenas Małecki, który miał reprezentować go przed Sądem Lustracyjnym:

    Mec. Małecki widzi szanse na oczyszczenie swego klienta, bo uważa, że nie doszło do "rzeczywistej współpracy", a część akt z jego teczki sfałszowano.
    "Mój klient wobec sądu nie ma nic do ukrycia; chciałby przedstawić swoją rolę w latach 70.; chciałby przedstawić sposób, w jaki komunikował się z władzami kościelnymi i jednocześnie z oficerami, którzy zostali wskazani w pewnych dokumentach" - powiedział adwokat. Według niego, abp chce też powiedzieć "jak wyglądała rola niektórych zwierzchników ks abpa". Małecki zapewnił, że abp "nie popełnił żadnego czynu, który byłby niezgodny z wewnętrznymi relacjami panującymi wówczas w Kościele". "Nie obawiamy się żadnych nowych dokumentów" - dodał.

    Jednocześnie dla dobra Kościoła arcybiskup chciał, "aby proces był częściowo utajniony". Chodziło o "wewnętrzne relacje w Kościele".

    Ostatecznie Abp Wielgus - z powodu choroby, zwłoki Sądu w rozpoczęciu rozprawy, a być może też dla dobra Kościoła (aby nie ujawniać tych wewnętrznych relacji) - wycofał sprawę z Sądu Lustracyjnego.

    Moim zdaniem są to wewnętrzne sprawy Kościoła, które są na pewno właściwie prowadzone.

    Gazeta Polska niepotrzebnie się wmieszała do wewnętrznych spraw kościelnych i w mojej ocenie rozpętała bezpodstawną aferę. Osobiście wierzę w tej sprawie i Kościołowi i Abpowi Wielgusowi.

    pozdrawiam
  • @Rebeliantka, Siekciu
    //"wewnętrzne relacje w Kościele".//

    Od początku było mówione, że Kościół ma swoje wewnętrzne sprawy, których nie może ujawnić, nie ze swojej winy.
    Jak negocjuje się z bandytami, by choć trochę dobra uchronić, bandyci narzucają swoje warunki.
    Ciemny lud nie wie, jak wielką cenę płaci Kościół za nią, za przykładem Chrystusa. Ma za to czarną niewdzięczność.
    Biskup nie broni siebie, ale autorytety Kościoła, bo ten autorytet reprezentuje. Taka postawa jest gawiedzi całkiem obca, bo zna tylko swój interes.

    22 Niesłuszny gniew nie może być usprawiedliwiony,
    przebranie miary w gniewie jest jego upadkiem.
    23 Cierpliwy do czasu dozna przykrości,
    ale później radość dla niego zakwitnie.
    24 Do czasu będzie ukrywać swoje słowa,
    a wargi wielu wychwalać będą jego rozum.

    Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu,
    przygotuj swą duszę na doświadczenie!
    2 Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy,
    a nie trać równowagi w czasie utrapienia!
  • @Wiesław P
    Przeczytałam wszystko. Powiem Panu, że gdyby tylko te suche statystyki brać pod uwagę, można stracić nie tylko nadzieję, ale i zmysły.

    Dzięki Bogu ludzie są ludźmi i różne są ich ścieżki.
    Bieda zbliża ludzi do wiary. Wielu z tych żydów nawróciło się. Resztę niech Bóg ma w swojej opiece.

    Pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej